z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
54 obserwujących
346 notek
623k odsłony
3101 odsłon

To nie był ich premier...

Wykop Skomentuj162

4 czerwca 1989 r. Polacy są przekonani, że w pierwszych wolnych wyborach raz na zawsze zostali odsunięci od władzy komuniści, za którymi stały służby specjalne. Trzy lata później okazuje się jednak, że bezpieka ma się bardzo dobrze – podczas nocnego głosowania zostaje pozbawiony władzy rząd Jana Olszewskiego, który chciał przeprowadzić lustrację i dekomunizację. Paradoksalnie była to jednak pozorna klęska – nic już nie powstrzymało ujawniania nazwisk tajnych współpracowników, którzy chcieli pozostać w ukryciu.


Uchwała lustracyjna została uchwalona przez Sejm 28 maja 1992 r. Sejm zobowiązał Antoniego Macierewicza, ministra spraw wewnętrznych, do ujawnienia parlamentarzystów i wysokich urzędników współpracujących z UB i SB – uchwała nie objęła służb wojskowych. Antoni Macierewicz przygotował taką listę – znalazły się na niej nazwiska m.in. Lecha Wałęsy, Michała Boniego, Włodzimierza Cimoszewicza i Wiesława Chrzanowskiego. Antylustracyjna histeria ogarnęła polityków i dziennikarzy – robiono wszystko, by zablokować dalsze prace nad odtajnieniem archiwów komunistycznej bezpieki. Efektem tych działań było odwołanie rządu Jana Olszewskiego 4 czerwca 1992 r. Pełną listę, opracowaną na mocy uchwały lustracyjnej, opublikowała w 1993 r. "Gazeta Polska”. Po powstaniu Instytutu Pamięci Narodowej zostały ujawnione dokumenty potwierdzające związki osób z listy Macierewicza z komunistyczną bezpieką. Okazało się również, że przygotowana przez ministra Antoniego Macierewicza lista jest tożsama z listą tajnych współpracowników SB i wywiadu wojskowego przygotowaną w 1991 r. w Urzędzie Ochrony Państwa pod kierownictwem jego szefa Andrzeja Milczanowskiego.


Dla Lecha Wałęsy obalenie rządu Jana Olszewskiego było krótkotrwałą ucieczką od teczek TW „Bolka”. Wałęsa miał w tym właściwie wyłącznie prywatne cele "teczkowe", chociaż musiało go boleć, jak Olszewski zastopował jego pomysł NATO-bis i utworzenia spółek "joint venture" pomiędzy Rosjanami a podmiotami w Polsce, opartych na mieniu po sowieckich bazach wojskowych. Ale tak naprawdę problem tkwił zupełnie poza lustracją: powodem odwołania rządu Jana Olszewskiego było zanegowanie podstawowych ustaleń "okrągłego stołu" z 1989 roku, czyli kompromisu z komunistami, który zakładał utrzymanie struktur, ludzi i własności - w szczególności w sektorze gospodarczym - w rękach spadkobierców PRL-u. Postawa Jana Olszewskiego i strategia rządu spowodowały gwałtowny opór postkomunistycznego układu. Powody były dwa - po pierwsze rząd sprzeciwił się ustalonej w 1989 r. formie prywatyzacji gospodarki. Trzeba pamiętać, że proces prywatyzacji był prowadzony bardzo szybko w roku 1990 i 1991. Druga rzecz, która była istotnym powodem wręcz nienawiści w stosunku do rządu Olszewskiego, to jego stosunek i plany wobec wojska, a w szczególności wobec  WSI, czyli struktury wojskowych służb specjalnych, które pod tą nową nazwą zostały przeniesione do nowej - jak nam się wydawało - Polski.


Odwołanie rządu Jana Olszewskiego było de facto zamachem stanu, w którym największy udział mieli Donald Tusk i Jan Maria Rokita. To oni zostali twarzami prawie do końca zdemaskowanej agentury i nigdy nie odklei się od nich łatka zdrajców Ojczyzny - przynajmniej w kategoriach moralnych. Jednego z nich w polityce już nie ma, drugi, ten "policzmy głosy" bezczelnie napisał dziś na Twitterze: " Odważny obrońca w procesach politycznych, uczestnik Solidarności, dobry człowiek. Niech spoczywa w pokoju”.  Szczyty hipokryzji! To pokazuje jak bardzo dziś  historia zatoczyło koło i obnaża paraliżującą prawdę. W chwili, gdy władzę przejął ponownie obóz patriotyczny, gdy wprowadzane są realne zmiany, mające zbudować suwerenną i niezależną gospodarczo Polskę, do gry - od pierwszego dnia władzy PiS -  wkroczyły antyrządowe siły, wyrosłe z tego samego zdradzieckiego układu. Jan Olszewski nie był  ICH premierem, tak jak teraz ICH  premierem nie jest Morawiecki i nie była Beata Szydło.  Olszewski był za wielkim idealistą, za wielkim patriotą i chyba ostatnim politycznym intelektualistą, żeby nie być wrogiem agentury  - pięknie, chociaż naiwnie wierzył, że w społeczeństwie polskim nastąpi odnowa moralna. To jego polityczny testament, który należy wypełnić za wszelką cenę.

Wykop Skomentuj162
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka