Blog
z odmętów szaleństwa :-)
kemir
kemir optymistyczny sceptyk
37 obserwujących 287 notek 490938 odsłon
kemir, 8 lutego 2019 r.

To nie był ich premier...

3059 162 0 A A A

4 czerwca 1989 r. Polacy są przekonani, że w pierwszych wolnych wyborach raz na zawsze zostali odsunięci od władzy komuniści, za którymi stały służby specjalne. Trzy lata później okazuje się jednak, że bezpieka ma się bardzo dobrze – podczas nocnego głosowania zostaje pozbawiony władzy rząd Jana Olszewskiego, który chciał przeprowadzić lustrację i dekomunizację. Paradoksalnie była to jednak pozorna klęska – nic już nie powstrzymało ujawniania nazwisk tajnych współpracowników, którzy chcieli pozostać w ukryciu.


Uchwała lustracyjna została uchwalona przez Sejm 28 maja 1992 r. Sejm zobowiązał Antoniego Macierewicza, ministra spraw wewnętrznych, do ujawnienia parlamentarzystów i wysokich urzędników współpracujących z UB i SB – uchwała nie objęła służb wojskowych. Antoni Macierewicz przygotował taką listę – znalazły się na niej nazwiska m.in. Lecha Wałęsy, Michała Boniego, Włodzimierza Cimoszewicza i Wiesława Chrzanowskiego. Antylustracyjna histeria ogarnęła polityków i dziennikarzy – robiono wszystko, by zablokować dalsze prace nad odtajnieniem archiwów komunistycznej bezpieki. Efektem tych działań było odwołanie rządu Jana Olszewskiego 4 czerwca 1992 r. Pełną listę, opracowaną na mocy uchwały lustracyjnej, opublikowała w 1993 r. "Gazeta Polska”. Po powstaniu Instytutu Pamięci Narodowej zostały ujawnione dokumenty potwierdzające związki osób z listy Macierewicza z komunistyczną bezpieką. Okazało się również, że przygotowana przez ministra Antoniego Macierewicza lista jest tożsama z listą tajnych współpracowników SB i wywiadu wojskowego przygotowaną w 1991 r. w Urzędzie Ochrony Państwa pod kierownictwem jego szefa Andrzeja Milczanowskiego.


Dla Lecha Wałęsy obalenie rządu Jana Olszewskiego było krótkotrwałą ucieczką od teczek TW „Bolka”. Wałęsa miał w tym właściwie wyłącznie prywatne cele "teczkowe", chociaż musiało go boleć, jak Olszewski zastopował jego pomysł NATO-bis i utworzenia spółek "joint venture" pomiędzy Rosjanami a podmiotami w Polsce, opartych na mieniu po sowieckich bazach wojskowych. Ale tak naprawdę problem tkwił zupełnie poza lustracją: powodem odwołania rządu Jana Olszewskiego było zanegowanie podstawowych ustaleń "okrągłego stołu" z 1989 roku, czyli kompromisu z komunistami, który zakładał utrzymanie struktur, ludzi i własności - w szczególności w sektorze gospodarczym - w rękach spadkobierców PRL-u. Postawa Jana Olszewskiego i strategia rządu spowodowały gwałtowny opór postkomunistycznego układu. Powody były dwa - po pierwsze rząd sprzeciwił się ustalonej w 1989 r. formie prywatyzacji gospodarki. Trzeba pamiętać, że proces prywatyzacji był prowadzony bardzo szybko w roku 1990 i 1991. Druga rzecz, która była istotnym powodem wręcz nienawiści w stosunku do rządu Olszewskiego, to jego stosunek i plany wobec wojska, a w szczególności wobec  WSI, czyli struktury wojskowych służb specjalnych, które pod tą nową nazwą zostały przeniesione do nowej - jak nam się wydawało - Polski.


Odwołanie rządu Jana Olszewskiego było de facto zamachem stanu, w którym największy udział mieli Donald Tusk i Jan Maria Rokita. To oni zostali twarzami prawie do końca zdemaskowanej agentury i nigdy nie odklei się od nich łatka zdrajców Ojczyzny - przynajmniej w kategoriach moralnych. Jednego z nich w polityce już nie ma, drugi, ten "policzmy głosy" bezczelnie napisał dziś na Twitterze: " Odważny obrońca w procesach politycznych, uczestnik Solidarności, dobry człowiek. Niech spoczywa w pokoju”.  Szczyty hipokryzji! To pokazuje jak bardzo dziś  historia zatoczyło koło i obnaża paraliżującą prawdę. W chwili, gdy władzę przejął ponownie obóz patriotyczny, gdy wprowadzane są realne zmiany, mające zbudować suwerenną i niezależną gospodarczo Polskę, do gry - od pierwszego dnia władzy PiS -  wkroczyły antyrządowe siły, wyrosłe z tego samego zdradzieckiego układu. Jan Olszewski nie był  ICH premierem, tak jak teraz ICH  premierem nie jest Morawiecki i nie była Beata Szydło.  Olszewski był za wielkim idealistą, za wielkim patriotą i chyba ostatnim politycznym intelektualistą, żeby nie być wrogiem agentury  - pięknie, chociaż naiwnie wierzył, że w społeczeństwie polskim nastąpi odnowa moralna. To jego polityczny testament, który należy wypełnić za wszelką cenę.

Opublikowano: 08.02.2019 19:09.
Autor: kemir
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Z mojego subiektywnego punktu widzenia jestem całkowicie obiektywny.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • O mało bym zapomniał :-) 1. Pogoń - Górnik                         1:1 2....
  • No i "stara" dobra Ufka . Biedroń przy dobrych wiatrach napędzi PIs...
  • Lekarze do Szwejka: - Czy potrafił by pan obliczyć przekrój kuli ziemskiej? - Nie umiałbym,...

Tematy w dziale Polityka