Minister Pracy i Polityki Społecznej w rządzie Tuska, Jolanta Fedak wychodzi z kolejną fantastyczną inicjatywą medialno-ustawową. "Najwyższy czas, by wprowadzić zakaz bicia dzieci; jest XXI wiek i nie ma powodu, żeby 7 mln obywateli było wyjętych spod prawa. Problemu krzywdzenia dzieci nie załatwi za nas żaden system informatyczny" - uważa minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak.
Tym samym za wymierzonego na placu zabaw swej pociesze klapsa, o którym litościwa kobiecina z ławeczki na przeciwko powiadomi organa - będziesz się drogi rodzicielu tłumaczyć na komendzie, a dalej zapewne w sądzie.
Fedakowej zbyt mało jest prawa w zakresie kar za maltretowanie, czy znęcanie się bo przecież takowe przepisy od lat w polskim prawie istnieją. Prawo zaś należy przecież nie uszczegóławiać, a stosować zdroworozsądkowo.
Nie! -W ramach medialnych popisów, stworzy przepisy szczególnie szczegółowe. Wraz z definicją dania klapsa, dania w papę, dania kopa. A grożenie paluszkiem - podpadnie pod groźbę karalną.
Zdaniem minister pracy, dla każdego płacz dziecka powinien być sygnałem, że dzieje się z nim coś niedobrego: albo jest głodne, albo jest chore, albo jest pobite. "W tej chwili niektórzy uważają, że być może rodzice stosują właśnie takie metody wychowawcze. I tu jest poważny problem. Trzeba zmienić społeczne nastawienie tak, by wszyscy reagowali na to, co się dzieje" - mówiła Fedak.
No proszę! Wprowadzenie takich rozwiązań ustawowych sugeruje, że płacz dziecka dla większości Polaków nie jest sygnałem, że dzieję się coś niedobrego. Zaś jako metodę wychowawczą stosuje się powszechnie, nie tylko bicie, ale też głodzenie dzieci! Co sugeruje jawnie, że jest to istotny problem społeczny - czyli Polacy są charakteropatami!
Rząd Tuska wczoraj ogłosił, że będzie decentralizował kraj. Jednocześnie pchając łapy w fundamentalny szczebel funkcjonowania rodzin - jakim jest wychowanie. Zakłada zatem, że miasta mają rządzić się same, ale o to, czy matka woli włoić gówniarzowi parę klapsów na dupę, czy toczyć z nim wychowawcze pogadanki - zadbać już powinno państwo.
A pytanie moje brzmi jak zwykle: czy aby w ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej nie ma jakichś bardziej istotnych, systemowych problemów do rozwiązania, czy też reform do przeprowadzenia. Czy tak się dranie nudzicie, że musicie się zabierać za wychowywanie rodziców.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)