rózę bez kolćów
jakiś Anioł
podał jej z nieba
przymykała powieki
kiedy rozchylone płatki
pod naporem upału
wbijały ufnie łodyżkę
tam, gdzie jest jej miejsce
czekał piękny wazon
chłód wody
wrócił jej życie
na krótką chwilę...
by za jakiś czas
zesłać kolejną
wprost do stóp
tak w nieskończoność



Komentarze
Pokaż komentarze