lato umierało
w sierpniowych zachodach słońca
w chłodnych porankach i wieczorach
zapachniało zmierzchem
na chodnikach
usypiającego miasta
mieszkanie a nie dom
czekało na nią
mimo, iz
płoneły w nim
światła żyrandoli
uciekała wzrokiem
w gasnący horyzont
do kolejowych torów
gdzie mknęły w nieznane
też z płonącymi światłami-
nocne pociagi
narastającej tęsknoty
za głębią w jej sercu



Komentarze
Pokaż komentarze