ona zacisnęła pięść
a ta druga
trzyma kroplę rosy, która zbawia
w jej otwartym wnetrzu
w zagłębieniu dłoni
i płatkach rozchylonych róz
tetno przyspiesza
jak pęd
rozpędzającej sie lokomotywy
krew dochodzi do wrzenia
prawie tryska
to nie męka i jek potworów
a takze nie złudzenie
ta ciemność pod powiekami
to zbawienna przepaść..



Komentarze
Pokaż komentarze (1)