wśród wielu magicznych znaczeń
wyschnięte żródło
z którego nie można było juz czerpać
ożyło wulkanem miłosci
niespodziewanej czułosci i tolerancji
krater nie wymarł
zaczął tętnić motylami w podbrzuszu
dla takich chwil mógłby stanać czas
i było życie
kiedy pod dotykiem ciepłych dłoni
w znanym rytmie tetnił puls
i pozostała obawa
gdy tak wiele sie zmienia
staje w miejscu a nawet cofa
bywa ,że gaśnie niespodziewanie
kiedy wszystko zostanie
już do końca powiedziane
między wersami tekstu wiersza
między wargami kochanków
przestrzeń na pytanie
i jedna wielka gorąca odpowiedż.....24.07.2011



Komentarze
Pokaż komentarze (5)