oczy zapadały się
w nieznaną dotychczas przestrzeń
w ciemną noc cała zamieniała się
w prośbę
oby nie bolało
to skurczone maleńkie myślenie,nic więcej
oddech ciężki, śmierć czeka
czy ona ma nadzieję?
w jej mętnym oku jest ślad zachwytu
już go nie będzie
w zmęczonej brużdzie na twarzy jest młodość
na ustach jego pocałunki
ta powłoka
już odmawia posłuszeństwa
gaśnie nikły płomień
który ostatnim wysiłkiem
podnosi się i drży
ale świeca już się skończyła
już nie ma wosku , jest metal
anioł zdmuchnął ten płomień
rzeczy ostateczne
dzieją się tak mimochodem
była taka zmęczona......



Komentarze
Pokaż komentarze (2)