mokry śnieg
upada na asfalty ulic
samochody mkną w nieznane
drzewa nagie
marzną z tęsknoty
ona wie
trzeba połykać codzienność
grzeszy marzeniami
o lepszym jutrze
wierząc jeszcze,
że coś się zmieni
patrzy zamyślona
w tętniące życie za oknem
nie chce słyszeć
własnych myśli
wręcz panicznie się ich boi...



Komentarze
Pokaż komentarze (2)