wszystko ją uwierało
poranek kaleczył ciało
nagłą pobudką
milczenie w niej krzyczało
odrzucona duchem
podążała ku kolejnej minucie
która chwilę trwając
uleciała niebawem
a ona idąc miastem
w kolejny pusty tydzien
spracowanych dłoni
poza czasu hałasem
słyszy jeszcze jeden
zegar co wypala się dla niej
ta szeleszcząca iskra co kiedyś wygaśnie



Komentarze
Pokaż komentarze