Tak
czyżby wokół nie było nikogo..
niczego...
tworzy jej przestrzeń
ona jemu nową galaktykę
on zapomina
ona chce pamiętać każdy oddech
od milczenia po krzyk
nic się nie liczy
w skwarze dużego miasta
dwa ciała
zatopione w słowach
własnych wierszy
błądzą chodnikami
uciskając w dłoniach
płatki róż...ecru, czerwonych...
i toną w ukradkowych spojrzeniach...
nadchodzi rozstanie
niczym mały koniec świata
a ona z żalem stwierdzi
iż zapomniała nasycić wzrok
kolorem jego oczu....



Komentarze
Pokaż komentarze (2)