jej cień
chadza własnymi ścieżkami
między tu i teraz
a odległą wiecznością
odrywa się od ciała
zostawiając je na pastwę
porannych pobudek
wtedy ona jest
jak puste serce bez ducha
z ogromem wątpliwości
w drugiego człowieka
czując się chłonna
jak papierowa bibułka
mokra od łez
tak bardzo przeżroczysta...



Komentarze
Pokaż komentarze