jak mi Wena po głowie spaceruje
każe pisać, płakać, cedzić słowa
i słońce listopadowe w okiennice
spoglada
nie uciekam od wersów
wpuszczam promyk jak pigułkę
szczęścia
on przysiada z żarem
na brzegu biurka
muska Wenę w delikatny policzek
z pozdrowieniem od słońca....



Komentarze
Pokaż komentarze (2)