jak w podróży z Sachary
Plac Wolności kamienno- afaltowy
ledwo mógł utrzymać nacisk
rozgrzanego wakacjami tłumu
pod naporem żaru z nieba
przechodnie wstępowali w cień
oblegali bramy
dusząc się jakby we włanym sosie
z pragnieniem krzyku-wody
rozgorączkowany Tadeusz Kościuszko
dyskretnie ocierając pot
z kamiennego czoła
zerkał to na Nowomiejską a raz Piotrkowską
następnie zaś na Pomorską czy Legionów
spragniony czuwał dumnie
bez słowa skargi ;
nie ma wody na pustyni .... tego miasta



Komentarze
Pokaż komentarze (16)