jest mrok, póżny wieczór
pora na oczywiste bilanse
stary rok zwija się ku końcowi
kalendarz taki lekki
za to głowa ciężka od doświadczeń
a w niej już kolejne plany
za oknem nagle taka mglista nicość
w świetle księżyca sypie mokrym śniegiem
dusza niczym sopel lodu
czeka co przyniesie północ
może jakieś oczywiste zmiany
za pustym balkonem bez życia i kwiatów
bo kwiaty zimą nie zakwitną
złudzenia też nie wyleją się naręczem kwiatów
zimno i ciemno,mgliście i tak ponuro
pusta przestrzeń bez krat i niewoli
fajerwerki ogłoszą oczywistą wolność
nastąpi nowy ciężar kalendarza
pełnego nadziei...



Komentarze
Pokaż komentarze (8)