Zmarł mężczyzna, który 12 czerwca podpalił się przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. – Pacjent był intensywnie leczony, ale nie udało się poprawić jego stanu klinicznego – powiedział tvnwarszawa.pl ppłk dr n. med. Grzegorz Kade ze szpitala przy ul. Szaserów.
Andrzej Filipiak wyruszył do stolicy z Kielc wczoraj w nocy. – Poprosił mnie o 30 zł na bilet. Powiedział tylko, że jedzie do Warszawy. Ogolił się i wyszedł z domu – opowiada nam jego żona. W stolicy pan Andrzej udał się od razu przed Kancelarię Premiera./.../Jego żona mówi wprost: – On to zrobił, bo już był załamany i zrozpaczony naszą sytuacją. Nie miał pracy a MOPR nam odmawia pomocy większej, nie mamy z czego żyć – mówi nam Wiesława Filipiak. – Mąż mówił, że to wszystko co się złego u nas w rodzinie dzieje to wina polskiego rządu, który tak rządzi, że ludzie nie mają pracy i środków do życia – dodaje.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)