Nie chwaląc się, albo chwaląc napisałem chyba jako pierwszy na S24 o bójce kiboli z Meksykanami (jednocześnie z Kacpro). Dziś na szacownym saloonie znów jak do tej pory chyba z dziesięć rozważań kibolsko-meksykańskich,a do wieczora będzie z milion pińcet sto dziwińcet. Nikt nic nie przeczytał, nie zobaczył, a pisze co mu ślina na język, czy raczej na klawiaturę skapnie. Znam trochę Meksyk, bo blisko rodzinnie mi jest. Wiem co tam się dzieje. Mimo wszystko kocham ten kraj. Czasami nawet czuję się Meksykaninem. Ale...
Jeżeli pseudo Machos przyjeżdżają w gościnę i napastują dziewczyny czując się jak Cortez, to tylko chwalić tych "polskich faszystów" za "obronę czci niewieściej". Zapewne myśleli że w Europie też będą Machos. A to przeważnie mikrej postury faceciki (polecam W.Cejrowskiego odcinek o Machos w Meksyku). I mieli pecha, trafilili na wyrośniętych, do tego przypakowanych Aryjczyków. I kto tu jest Macho? Tutaj więcej
Już memy lataja po internecie:



To wszystko na temat Machos.
Ale jest ale. Kondycja piszących na S24 powala. Każdy musi naprodukować się na bieżąco w temacie który jest danego dnia na topie. Zabrać głos i wydaje mu się, że ten głos jest ważny. Napisze i czeka, czeka i czeka. Liczy odsłony. Kurde, pojawił się komentarz. Yes Yes,Yes ! Trzeba by coś przypyskować. Głupio, mądrze byle by było. A nóż - widelec umieszczą mnie na pierwszej stronie. Jestem tu i teraz. Dał nam przykład Józef jak zwyciężac mamy. Tylko że Józef czyta tylko portale z prawej stony, wstawia co mu się trafi i notuje bez analizy jak cezor z PRLu.
To że ktoś pisze co myśli, nie ma w tym nic złego. Gorzej jak nie umie dwóch zdań skleić w całość. Sam jestem niechlujem w pisaniu. Nigdy nie piszę na brudno, zawsze czysta improwizaja, literówki i błędy. Staram się lepiej czy gorzej przekazać swoje myśli, ale salonowe niechlujstwo jest przerażające. Bez wiedzy, bez podstawowych umiejętności gramatycznych, na poziomie dzieciaka z szóstej klasy podstawówki. Tupanie, grożenie. Żenada. Jestem za pełną wolnością internetu. Tylko jeżeli coś się chce napisać, może lepiej zrobić wcześniej własną autocenzurę. Na własny użytek. Zastanowić się: czy potrafię. Zamyka się takich gości jak Sowiniec, miernotę się promuje. Jak mają w tym kraju być elity skoro do przeczytania są teksty które o niczym nie mówią oprócz o bezmyślności i głupocie piszącego? Niestety, młodzi ludzie teraz nie czytają z papieru tylko z ekranu.
Każde wypracowanie, kiedyś tego w szkole uczyli, ma mięć wstęp- rozwinięcie- zakończenie. Więc, teraz zakończenie:
Blogerzy którzy uważacie się za blogerów (ja nie czuję się takowym) zastanówcie się czy własnego nicka nie obrażacie, a jeszcze gorzej jeżel jest to własne nazwisko ( czasami zdarza się że nawet dwa naraz). I na koniec, nie czytajcie tylko samych siebie, bo to grozi schizofremią. Wbrew pozorom czytam was, a to jest szacunek dla czyjejś pracy i dlatego to napisałem. Mnie czytać nie trzeba, nie mam kompleksu gwiazdorzenia, tylko mi przykro kiedy dookoła siebię rozejrzę się bez rózowych okularów.
A teraz zadzwonię do siostry stale mieszkającej w Meksyku. Zapytam co tamte media mówią na ten temat i czy już tamtejszy MSZ wydał oświadczenie w tej sprawie, poczym pójdę kupię sobie polskie piwo zamias Tequili i wypiję za wasze zdrowie.


Komentarze
Pokaż komentarze (53)