Dziś na porażce narodowej czyli tzw Stadionie Narodowym ma wystąpić Roger Waters./ Pochwalę się że byłem w Łódzkiej Arenie na koncercie/
Uwielbiam Pink Floyd, sam Waters nie robi na mnie wrażenia. Ale teraz zrobił. Występuje wyraźnie przeciwko Izraelowi za zabójczą politykę wobec Palestyńczyków. Krytykuje Obamę. Celebryci są oburzeni. Faszyzm, dyskryminacja, brak tolerancji. Takie słowa padają z ust piewców dorobku "Pink Floyd"(Metz przed chwilą w trójce).
Ale nie mówi się, że własciwie wszystkie numery napisane przez Wotersa mówią o wojnie . W "The Wall" szkoła jest pretekstem. To samo "Dark side of the moon". Waters opowiada w nich o ojcu, zwykłym żołnierzu który walczył w czasie II wojny światowej. Przekaz jest prosty i wcale nie ma nic wspólnego z hippisowskim "pacywą". Tak własnie dochodzi do nadinterpretacji co autor chciał powiedzieć. Jak ktoś będzie na koncercie, proszę o relacje.
A co do saloonowego jezuity: Nareszcie! Ma zakaz sprawowania mszy i spowiadania, czyli jest poza kościołem.Prowincjał powiedział: Stop! Pisać będzie. Wiąże się on z Watersem tym, że celebryci i dziadostwo lewackie jest oburzene. Dobrze im tak, idiotom.
A my posłuchajmy Watersa :)) na złość im


Komentarze
Pokaż komentarze (22)