bojadżijew bojadżijew
924
BLOG

Wspomnienia o pewnym miesięczniku

bojadżijew bojadżijew Kultura Obserwuj notkę 9

Czas najwyższy by hard music division wspomóc własną notką, bo Dawr to bardzo zarobiony człowiek. Jako że przyjeliśmy tematykę oscylującą wokół muzyki niepokornej, wywodzącej się z szeroko pojętego rocka, hard rocka, metalu, czy wszelkich freakowych odnóg mocnego grania - skupię się na tej tematyce, ale najpierw będzie nie o samej muzyce ile o ludziach ją opisujących. Wróćmy do roku 1993, to rok już nie tak przełomowy jak poprzedni, ale grunge jeszcze rządził, Metallica również, podobnie jak RATM czy Guns&Roses. Różne klimaty. Jako młody człowiek słuchający ciężkiej odmiany rocka, tj. metalu, zafascynowany thrashem, ale i podatny na silny i gromiący wtedy uszy death metal, pragnąłem regularnie zaspakajać swoją wiedzę w tym temacie. Pewnego sierpniowego dnia pojechałem z rodzicami i kochaną ciocią (he) do Nałęczowa, aby delektować się piękną pogodą i spacerować z geriatrią po parku. Pałętając się po parku zauważyłem w pobliskim kiosku kolorowa okładkę a na niej dwóch Panów, jeden blondyn, drugi kruczywłos, jak sie pózniej okazało byli to panowie Page&Plant. Tyle historii, bo nie chcę wracać do tamych wydarzeń z powodu dyshonoru jaki spotkał mnie ze strony siedzących w parku metali, cwaniaki jedne mieli koszulki z Cannibal Corpse a ja taką zieloną w białe paski, nie wyglądałem mrocznie ale znajomością dyskografii cannibali był ich rozwalił.

Minęło wiele lat, a ja nie przegapiłem żadnego numeru od sierpnia 1993 roku, zakupiłem przy okazji numery archiwalne z 91, 92 i 93 roku. Choć przyznam się, że pierwszy numer zakupiłem tak na prawdę w 92 roku, na okładce była Metallica, ale to była jednorazowa akcja w kiosku w mojej rodzinnej miejscowości.

Zawsze miałem dużo szacunku dla profesjonalizmu redakcji, dogłębnych recenzji, zawowdowych wywyiadów i tego przywiązania do faktów, szczegółów, dat, nazwisk, zdarzeń, które tak łatwo wchodziły mi do głowy - stąd mało miejsca było na wiedzę szkolną. Dlatego przedstawię poniżej pewne refleksje na temat redaktorów, tych którzy wciąż tam pracują i tych co byli.

Wiesław Weiss - człowiek o mózgu z procesorem, jego znajomośc branży, taki iście kronikarski sznyt oraz wyłączne nastawienie na muzykę a nie na inne pierdoły, sprawiły że jestem jego fanem do dziś. Facet napisał w latach 90-tych dwa tomy Rock Encyklopedii, a w nowym tysiącleciu dołożył jeszcze dwa opasłe dzieła, i pisze kolejne. Szczególne wrażenie robiły te pierwsze, nie było wikipedii, nie było gdzie sprawdzić dyskografii, składu itp. Człowiek trzyma poziom w epoce informatyzacji, dalej pytając o muzykę a nie cycki i tyłek. Dzisiejsza młodzież go nie zrozumie, ale my ludzie lat 90tych, telefonów stacjonarnych, vhs, basf i takt łapiemy w mig co pisze. Szacunek.

Wiesio Królikowski - facet wygląda trochę jak Tadeusz Nalepa, wielkie okulary, niemodny jeans i zarost, czasami dowalił marynarkę, ale średnio pasowała. Wiesław pisał głównie o polskim rocku, ja zapamiętam go głównie z wnikliwych recenzji płyt, które rozkładał na czynniki pierwsze. Tak było ze starymi płytami Behemotha, jak Pandemonic Incantations czy Satanica, gdzie ukuł pojęcie perkusyjnego black metalu. Mimo, że wychowany na blusie, potrafił docenić rodzimych rzeźników, za nim Doda poznała ich.

Igor Stefanowicz - z nim miałem parę problemów. Po pierwsze nabijał się z death metalu i wogóle extremalnych odmian stylu, co mi jako brutalizującemu się młodemu człowiekowi nie podobało się. Pamiętam jak zniszczył recenzją płytę Alastor "Zło" bo mu się mocna okładka nie spodobała, a fe. Prowadził też kiedyś w tvp1 program Czad Komando, ale ja wolałem drugiegio prowadzącego Maćka Kierzkowskiego, który prezentował zabójcze klipy deathmetalowe. Ale tak generalnie nie był zły:)

Zmęczyłem się, dokończę za jakiś czas, dostanie się Koziczyńskiemu:) 

bojadżijew
O mnie bojadżijew

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Kultura