bojadżijew bojadżijew
220
BLOG

Skromna rocznica.

bojadżijew bojadżijew Kultura Obserwuj notkę 7
Około rok temu miała premierę płyta „Immerse in Infinity” zespołu Lost Soul. Ten wrocławski (s)twór muzyczny powstał jeszcze na początku lat 90tych, nagrywając - począwszy od 2000 roku - 4 płyty długogrające. Poprzednie trzy były ciepło przyjęte zarówno przez fachowców oraz publiczność, czyli głównie fanów death metalu. Lost Soul prezentował się jako solidny wymiatacz, grał koncerty, swego czasu nawet gościł na Metalmanii. Niestety po wydaniu w 2005 roku „Chaostream” doszło do pewnych konfliktów w łonie kapeli, ponoć sam lider, czyli Jacek Grecki, odszedł z zespołu, w końcu wszystko się rozleciało. Ale co nie zabije to wzmocni, Jacek skompletował ekipę i nagrał płytę, którą w całości skomponował oraz opracował koncept liryczny. Wraz z zespołem udał się do dalekiego Białegostoku (ach ta cebulka) i tam pod czujnym okiem (oczyma) braci Wiesławskich nagrał dzieło życia (jak na razie – miejmy nadzieję, że to nie koniec). „Immerse in Infinity” to monolit, płyta stanowiąca jedność, esencja przemyślanej, wysoce zaangażowanej technicznie płyty z ekstremalną muzyką. Trzon to death metal, ale takie proste kategoryzowanie zubaża odbiór tej płyty. Powiedzmy, że death metal to punkt wyjścia do ostrej podróży muzycznej bez trzymaki. Nad tym unosi się zaś duch kosmosu, jakiś mistyczny pierwiastek, choć przekaz płyty to raczej próba znalezienia sfery kosmologicznej w każdym z nas. Bogactwo aranżacji, partii solowych, których nie powstydziłby się Chuck Shuldiner, znakomita praca perkusisty oraz bardzo „zaangażowany” w całość bas, daje niesamowite wrażenia na długie wieczory. Album jest długi, przechodzi swoiste zatrzęsienia klimatyczne, ale nie stanowi oderwanych od siebie pomysłów, jest przemyślany niczym koncept. Dla mnie osobiście lepszy niż „Evangelion” Behemoth, niestety to nie ta promocja, choć na robotę Witching Hour nie ma co zbytnio narzekać. Trzeba liczyć, że Lost Soul chwyci za granicą, ze zdwojona siłą i stanie się naszą kolejną maszyną eksportową po Vader, Behemoth i Decapitated, bo na to zasługują. Dla fanów muzycznego ekstremum, ale podanego na najlepszej zastawie, to rzecz obowiązkowa. Do propagowania na całej kuli ziemskiej i w kosmosie. Dziś po roku już klasyka. Nie tylko death metalu. Niżej próbka (choć moim zdaniem, mimo profesjonalnej produkcji, to video zbyt „klasyczne”, powinno być mniej oczywiste, by nie wrzucać ich do skrzynki bluźnierców – rzeźników).
 
bojadżijew
O mnie bojadżijew

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Kultura