Nam obiecywali
wolność z młodością w pakiecie,
nie wydziwianie
ale taką prawdziwą, od ciemiężcy
od systemu
od biedy
do wyboru
Czego chciałbyś?
Nie każdy ma silny charakter
Niektórzy zapamiętali
Teraz upominają się, wystawiają rachunki
Karteczki, fruwające, wysypują się z pełnych dłoni
jak skrzydła, jak papierki
z kalendarza na ścianie
na każdej, na odwrocie był przepis
albo dane historyczne
albo przypowieść
Z pełnymi garściami idziemy do Premiera
do Rady Ministrów
i do budynku Sądu Najwyższego
Powódź świstków jak ze Ściany Płaczu
nasze wypełniłyby szczelniej pomniki holocaustu jak ten na Majdanku
zasadziłyby karteczki krzyże w Oświęcimiu, wielki las by już wyrósł z nich
Naładowanych życiem
Można tez nimi zasiewać pola, szerokim gestem siewcy
Wyrosłoby zboże
Nikt nie przekona, bo tej wolności
Nie dali, wzięliśmy sami
Tak, sami, nie że się dogadali
Bo gdyby nie, poszlibyśmy na barykady
Wtedy poszlibyśmy, pewnie, że tak
I teraz pójdziemy, wcale nie jesteśmy starzy, możemy sami wymyślić rewolucję
Jesteśmy w najlepszym wieku, w wieku konstruktorów zrywów powstańczych
Kreatorów rewolt, twórców państwowości
Mamy potencjał, inteligencję
I przekonanie
Mimo, ze nie jesteśmy po to, by krzywdzić
dzieci – kwiaty
Stale na barykadzie, wciąż w podziemiu.
Świat biały od karteczek, czerwieni krwi nie nakreślimy pędzlem twórczego rozmachu
Raczej
Choć co rano budzi nas piękno takiego obrazu...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)