weronka weronka
28
BLOG

Bo to było tak

weronka weronka Kultura Obserwuj notkę 1

Ostatniej wiosny miał miejsce ciąg zdarzeń, pozornie niepowiązanych, bo to tu, to tam coś zaczynało się, a potem działo się następne, z czego nie miałem wówczas czasu zdawać sobie sprawy zajęty moim równaniem. Słysząc o apokalipsie, która nastąpi w roku 2013 poczułem, ze wszystkie te zdarzenia mają swoją wagę; zaczęły ustawiać się przede mną jak elementy układanki albo ściślej, kostki domina. Nie znałem wartości pierwszej kostki i nie wiedziałem kto ją położył, tak, jakby kostki chciały ujawnić tylko zrąb schematu skrywając tajemnicę jego reguły. Jednak czułem, że poznanie schematu doprowadzi wreszcie do jakże oczekiwanego końca moje poszukiwania formuły, którym poświęciłem tyle lat mojego życia.

Korzystając z nieograniczonego dostepu dzięki (nie sądziłem, że za coś będę jej wdzięczny) pracy, jaką wykonywałem zarobkowo zagłębiłem się z nową energią w materiałach dotąd uprzykrzonych, bo teraz stały się konieczne do realizacji obecnego kierunku moich badań. Podzieliłem je na kategorie. W pierwszej znalazły się pozornie niewiele znaczące globalnie, a jednak zastanawiające zjawiska przyrody. Gęsta mgła, która wystąpiła jednego tylko ranka wiosną na bardzo małym obszarze terytorium Wspólnoty Niepodległych Państw. Po kilkunastu dniach od niej wybuch wulkanu w Skandynawii, który pokrył chmurą pyłu już całą Europę. Po kolejnych kilkunastu powódź, która zalała nasz kraj ojczysty z niespotykaną siłą. Za trzy lata ma nastapić apokalipsa, to były trzy wydarzenia - wnioskowanie wydawało się proste: już nic więcej zdarzyć się nie powinno, a przynajmniej nie w tej części globu. Za rok kataklizmy dotkną Ameryk, za dwa lata Afryki. Po latach trzech słoneczna burza magnetyczna ogarnie cały świat.

Tak bardzo zależało mi, aby podczas tych poszukiwań nikt mnie nie niepokoił! Niestety musiałem oddawać, choć starałem się czynić to jak najrzadziej pochłonięty badaniami, co cesarskie, cesarzowi, a akurat w tym ważnym czasie pracodawca - człowiek o ograniczonych horyzontach, co notuję z przykrością, słał coraz to nowe zapytania, na które musiałem odpisywać, aby choć na chwilę zostawiono mnie w spokoju. A na utratę tej pracy, choć zatrudnienie znalazłbym wszędzie, nie mogłem sobie przecież pozwolić, bo gwarantowała dostep do informacji zbyt cenny, abym mógł go stracić. Czyli po rozsypaniu się w powietrzu samolotu z prezydentem kazałem mówić o nim: "pan prezydent" i po niezbędnych ćwiczeniach mających na celu przywleczenie na twarze grupy powagi jeździć na wszystkie pogrzeby, jednak nie chwalić go, tylko pamiętać cały czas, co by sie nie działo, o reklamie partii podług wcześniej przećwiczonych zasad, bo prezydent jest śmiertelny, jak każdy, a partia ma być nieśmiertelna. Potem miałem trochę spokoju, bo sekretarzowi kazałem powtarzać zalecenie, ale wreszcie zadzwonił telefon, którego nie mogłem nie odebrać. Szef narzekał, że metoda nie działa, co było oczywistą nieprawdą, ale już od dawna przywykłem nie lokować ambicji w rozwoju zawodowym, skoro osiągnąłem w wyuczonym zawodzie wszystko, co można było osiągnąć. Jednak szkoda mi było czasu na dywagacje, więc korzystając poniekąd z aktualnie prowadzonych badań nakazałem im "na odczepnego" zbiorowe wyjazdy w odpowiednio dobranym entourage do terenów objętych powodzią słusznie przewidując, że wyjechawszy w teren, prędko z niego nie wrócą i zyskam trochę spokoju.

Wykorzystałem go na konstrukcję kategorii drugiej. Znalazły się w niej kryzysy populacji. Znów zaobserwowałem powtarzalność liczby trzy. Kryzys rozpoczął się, jak wynikało z dokumentacji, przed laty własnie trzema. Przed dwoma laty dotknął Amerykę Północną, przed rokiem Skandynawię i Azję, w roku bieżącym Basen Morza Śródziemnego. O zielonej wyspie kazałem im mówić już rok temu aby nawiązać do doskonałego, jak wszystko, co wyszło spod mojej klawiatury, projektu zielonej Irlandii. Ale to są sprawy nieważne, bo z rozważań wynikło, że następna będzie Afryka - co za zbieżność ze zjawiskami przyrody! Skoro jednak tak, to kataklizmy powinny dotknać Ameryk za lat dwa - dopiero. Zadumanie nad losem wielkiego kontynentu, ktory dotknięty najpierw katastrofą, po roku zmagał się będzie z burzą magnetyczną znów zostało przerwane. Dość niegrzecznie odparłem kandydatowi partii, co zyskał prawo do czerwonej linii jako z urzędu zastępca prezydenta ( prezydent nigdy nie miał dostępu do mojego biura w małym pałacu, ale teraz na skutek trafu prawo zyskał, a obowiązków przybyło), że spadające notowania zawdzięcza nieprzestrzeganiu zakazu wypowiadania się, jaki na niego nałożyłem mając jak zawsze "wolną rękę" od szefa. Kiedy nie chciał zwolnić linii, poleciłem mu powtórkę doskonałej strategii sprzed trzech (znów trzy, w tak nawet drobnej sprawie -to znamienne!) lat z obietnica wycofania dowolnych wojsk, bo nawet przelotnie obserwując bieżączkę kolejnej z wielu kampanii miałem jasność, że nakręcone niefachowo spoty (nie był to czas, aby prowadzić ich za rękę; mając tyle przykładów, jakie im dałem, powinni wreszcie czegoś się nauczyć!) nie przemawiają do elektoratu lewicowego - muszę tu przeprosić za ten żargon specjalistyki. Nie słuchając jego wylewnych podziękowań rozłączyłem się tym razem zdecydowany, że nikt ani nic już nie przeszkodzi mi w badaniach.

Bo zbliżała się trzecia kategoria, a od niej mogło zależeć powodzenie całego przedsięwzięcia.

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura