Tekst Rosemanna
Nie będzie debaty więc kampania przestaje być interesująca. Nie będzie debaty bo kandydaci bezpośrednio nie będą mieli okazji przejechać się po sobie. Tedy zostaje poczekać tylko na liczby bez ekscytowania się tym, że ten czy tamten zrobił z przeciwnika miazgę zgodnie z zasadami. Pewnie próbować będą przeciw ustaleniom. Przeciw temu co ma obowiązywać.
A w rzeczpospolitej fragment nowej ksiązki Rymkiewicza a z nim zapowiedź dalszego drylowania polskiego ducha narodowego. Choć rzecz we wspomnianym fragmencie jest o tolerancji to tytuł raczej zapowiada to, czego w duchu oczekiwałem czyli rozważania na temat naszej skłonności do anarchii. Bo pisze Rymkiewicz o Samuelu Zborowskim. Może lepiej byłoby o Maćku Borkowicu ale wiadomo, że materiał z cała pewnością skromniejszy i tej polskiej duszy z niego wydobyć pewnie by się nie dało.
A mnie z miejsca zastanowiło, czy w tej Polsce, co to ją FYM na fundamencie ze smoleńskiej gleby chce budować jest miejsce na Polaka- warchoła. Czy też spróbuje się go odesłać w zaświaty i niebyt z podszytym mrzonką przekonaniem, że już nigdy nie wróci.
Jesteśmy krwią nie tylko ze styczniowych powstańców ale i z wyrąbywanej szablą i większą liczbą kresek na sejmikach Rzeczpospolitej Sobiepanów. Kto wie jak by się potoczyła nasza historia gdyby ten i ów nie czuł, że Polska to on. I tylko on.
Zdarzało się przecież braci szlacheckiej, co ongiś siebie tylko za naród uznawała, wypowiadać posłuszeństwo i chwytać za szable tylko z tego powodu, że znalazł się jakiś tam Lubomirski czy inny Zebrzydowski z królem się o coś powadził.
I takie myślenie o Polsce i narodzie wpisze się może ten rymkiewiczowski Samuel Zborowski, ścięty za to, że za nic miał królewskie i sądowe wyroki.
Ile z tamtego szlacheckiego braku pokory zostało w Polakach AD 2010? Ile jej było w tych naszych narodowych zrywach od Kościuszki aż po Solidarność? A może aż po Solidarnych 2010!
Badacze historii zapewne niezbyt chętni są by nad tą tajemnicą się pochylać. Historia z czasem samooczyszcza się z tego, co zakłóca jej jednoznaczny i oczywisty obraz.
Pamiętam sam, jako dzieciak, zryw 1980 roku. Taki on pozostał w naszym powszechnym przekonaniu jak moje, dziecięce, widzenie go wtedy. Ale pamiętam też opowieści mego przyjaciela, co strażnikiem tamtej Solidarności i krzyży sprzed stoczni pozostał tak do dziś, jak był nim wówczas, gdy stał w tłumie przy ich odsłonięciu. Wspominał on jak w jego fabryce wyglądał ten karnawał wolności. Jak byle pretekst stawał się powodem „nieuzasadnionych przerw w pracy” (proszę mi wybaczyć te komuszą nomenklaturę ale bardziej tu ona pasuje niż słowo strajk) i ile radości mieli wszyscy z tego gdy straż strajkowa przy bramie przeczołgiwała sekretarza zakładowego POP każąc mu się legitymować choć wszyscy gościa znali aż za dobrze.
Gdzieś w duchu zastanawiam się a właściwie nawet wiem jak wyglądałoby dublińskie powstanie wielkanocne gdyby wybuchło w Warszawie. Pewien jestem, że, mimo wszystko, mimo uzbrojonych po zęby wojaków i ich maszynowych karabinów tłumy poszłyby za garstką. Tak, jak poszły za Kilińskim i Wysockim choć ich awantury zdawały się, a może nawet były czystym szaleństwem.
I mam nadzieję że tę właśnie zagadkę duszy polskiej Rymkiewicz mi wyjaśni demonstrując jej tajemne aspekty na trupie Samuela Zborowskiego.
A opublikowany fragment jest o tym, czy my, Polacy poważylibyśmy się wyrżnąć naszych braci, sąsiadów. I może tym pytaniem Rymkiewicz trafić nas w splot słoneczny boleśnie bo przecież paliliśmy sąsiadów w Jedwabnem, kamieniowaliśmy w Kielcach.
Ale nie zaboli bardzo bo gdzie nam do innych. Te Kielce i to Jedwabne czym są przy metodyczności, z jaką zagładę potrafili urządzać Niemcy. Czym są przy morderczej finezji naszych braci zza Buga co na nas sprawdzali ile razy da się ludzkie jelito okręcić wokół drzewa albo wobec tego, co z narodową mozaiką potrafiono uczynić na Bałkanach. A i tacy Litwini mieli przecież swych szaulisów i pewnie w latach ostatniej wielkiej wojny zrobili na głowę mieszkańca wynik przebijający ten nasz.
Tedy może Rymkiewicz rozważać czy z przypadkowego rzutu czekanem mogła być nasza Noc św. Bartłomieja bo Rymkiewicz rozważa przepięknie bez względu na to nad czym się pochyla. Ale odpowiedzi nie znajdzie. Przynajmniej takiej, z która wszyscy się zgodzą. Jak przekonywujący by nie był w tej, która mu z jego rozważań wyjdzie.
http://iirosemann.blogspot.com/2010/06/samuel-zborowski-o-rymkiewiczu-i.html


Komentarze
Pokaż komentarze (2)