Obejrzałam sobie fotki tablicy przytwierdzonej do ściany Pałacu, po czym pojechałam nad jezioro. Nie miałam specjalnie daleko, na miejscu przeszłam z 1/4 linii brzegowej w tę i z powrotem, nie płosząc ryb wędkarzom, przysłuchując się ptakom, wdychając zapach sosen, a nawet kilku dzikich róż i tylko nieznacznie parząc się przy tym pokrzywami, co rosły z nimi w jednej kępie.
Po powrocie wiem, że taka tablica w tej okolicy jest najwyższym, na co mogła zdobyć sie obecna władza i poznawszy nieco jej priorytety jestem pełna dla niej podziwu. Jestem również dumna razem z przypadkowym producentem nagrobków, któremu nagle zlecono zamówienie i który do końca swych dni pozostanie autorem tablicy upamiętniającej wielkie wydarzenie, jakim była dla zgromadzonych przed Pałacem i czuwających w całym kraju Polaków tragedia smoleńska. Będzie mógł opowiadać o tym swoim dzieciom, a one swoim.
Ta tablica naprawdę mi się podoba. Jest skromna, jak skromnym był Lech Kaczyński, z granitu, więc kamienia szlachetnego w swojej prostocie. Również zastosowana czcionka nie jest wymyślna, tylko prosta; podobnie symboliczny krzyżyk podobny krzyżykom noszonym na szyi.
Choć to niewiarygodne, to jednak prezydent Kaczyński jest na niej wymieniony łącznie z małżonką, co więcej - i jest to znamienne - sąsiaduje z prezydentem na uchodźstwie - Kaczorowskim. Wprawdzie inne ofiary nie zostały wyszczególnione imiennie, ale pojawiają się jako członkowie delegacji.
Dodatkowo tablica jest pomnikiem heroizmu obecnej ekipy, bo czas oczekiwania na nią dowodzi wewnętrznej walki, jaką musieli ze sobą stoczyć aby zdecydować się na ten krok. Nagłość upamiętnienia świadczy o emocjach, jakie nimi targały. Jednak tablica jest i to naprawdę, szczerze mnie cieszy.
Została umieszczona nieopodal tablicy upamiętniającej Chopina, którą zalecił wbudować i uroczyście odsłonił prezydent Kaczyński. To ma wymiar symboliczny i mnie osobiście się podoba.
Cześć, chwała i szacunek ludziom, którzy czuwali pod Pałacem chroniąc Krzyż smoleński. Teraz moga pozostać lub nie, zależnie od uznania. Ale ich cel został osiągnięty co najmniej w wymiarze symbolicznym. Niezależnie od formy, w jakiej zostało upamiętnienie przeprowadzone.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)