Muszę przyznać, że czasem lubię jasne sytuacje. Niepewność bywa męcząca, wahanie potrafi nużyć. Te wszystkie "za" i "przeciw", poszukiwania zalet wśród wad, tłumaczenia, że do szkoły było pod górkę, że to reakcja na reakcję, a może oni jednak chcieli dobrze, tylko splot okoliczności niepomyślny. Że może kilku z nich zachowuje sie źle, ale są też porządni, więc nie można wszystkich wrzucać do jednego worka... Te porównania niezbyt wyrafinowane nasuwają mi się same, jakos tak... bo i rozważania w końcu nieco naciągane, wreszcie z powodu kultury na poziomie tylko savoire vivre'u; dziedziczny przekaz poszukiwania bezwzględnie dobrej woli.
Niepewność, wahanie ... aż nadchodzi chwila, w której już wiadomo. To czasem może byc drobiazg; nadawanie mu wyjątkowej wagi tylko pozornie jest nielogiczne. Nielogiczne naprawdę bywa tylko wtedy, kiedy nie wiadomo, że ten drobiazg nie jest jedyny. Nie gdy poprzedziły go drobiazgi małe i duże; usłużna pamięć podsuwa kolejne rutynowe frazy: póty dzban wodę nosi, kropla, która przelała menisk.
Mysli rutynowe są uprawnione nie tylko za przyczyną przedmiotu rozważań, bo sprowadzają dylemat do wymiaru praktycznego, "na codzień" - chwili, w której przeróżne refleksje wykuwają się w skończony pogląd. Potem nie ma już nic do gadania, choć pogadać można. Ale wszystko najważniejsze juz zostało powiedziane. Zadecydowało się. Stało i już.
I choć mogłabym podjąć się rozważania treści tablicy, a musze przyznać, że nieopodal juz stoją przeróżne okoliczności, jakie przy dobrej woli mogłabym uznać za łagodzące, jak choćby żal nad nietrafnością, ich omyłką; zaślepienie, rutyna, w ktorą przecież ktoś ich wprowadził wcześniej itd., to ... tej dobrej woli mi już brak.
I nie będę obwiniać się, że irytację, przerażenie, pretensje czy żal zastapił spokój, bo już nie muszę dociekać: mam jasność. Oczywiście, to tylko jedna rzecz i przecież zrobili to, czego od nich oczekiwano. Okazali sie nie tylko beznadziejni, ale w swojej beznadziejności żenujący.
Dobrze, że przyczepili tę tablicę. Choć przy okazji jej formą i treścią, lilijką jako podpisem na dole pokazali, kim są. Postawili taką kropkę nad i; nomen omen, aby było do kolekcji. Nawet z wrogiem może być jakiś dialog, ale ich ... po prostu nie ma. Niezależnie od tego, co by zrobili i co zrobią.
Ale przecież to raptem jedna tablica, drobiazg przecież. I narazili się dzielnie lewicy...
Ech, chcieli dobrze, a spotyka ich niesprawiedliwość.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)