Dziś prokurator Parulski - ten, który był obecny podczas sekcji prezydenta Kaczyńskiego, a na większość sekcji pozostałych juz nie zdążył (bo odbyły się wg słów prokuratora generalnego Seremeta przed przyjazdem Parulskiego do Moskwy) - przybył do stolicy Rosji poraz kolejny. Po przybyciu udzielił wywiadu, z którego wynika, że wśród materiałów, jakie zamierza tam otrzymać, nadal nie będzie protokołów sekcyjnych ofiar tragedii smoleńskiej.
Dotąd do Polski trafił tylko jeden protokół - właśnie z sekcji Prezydenta, przy której był obecny prok. Parulski.
Minęły ponad cztery miesiące, ciała i karty zgonu zostały przekazane już dawno temu; brak powodu, dla którego strona rosyjska opóźnia dosłanie protokołów z badań ciał.
Skoro nie sposób podać sensownego powodu takiego opóźnienia, to może właśnie dlatego Rosjanie odmowy oddania protokołów nawet nie próbują uzasadniać. Polscy prokuratorzy też ograniczają się do informowania co jakiś czas, że Rosjanie znów powtórzyli to o nieoodaniu teraz; nie słychać, aby dopytywali o przyczynę czy domagali się jakoś intensywnie protokołów.
Gdyby założyć, ze sekcji nie przeprowadzono, więc dokumentacji zwyczajnie nie ma, bo nie było komu i jak jej sporządzić, to Rosjanie decydując się na takie zaniechanie byliby przecież w stanie wykonać dokumentację sfingującą. I taka dokumentacja już dawno byłaby w posiadaniu polskiej prokuratury.
Opóźnianie oddania protokołów sekcyjnych, niezależnie, czy mowa o autentykach, czy nie, ma sens, jeśli strona rosyjska chce zapobiec ekshumacjom ofiar albo jak najbardziej je opóźnić. Rodziny zmarłych zapowiadały ekshumacje po zapoznaniu się właśnie z tymi protokołami.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)