Dni płyną, oddala się wspomnienie tragedii. Obecnie nazywana jest katastrofą, jeśli w ogóle ktoś decyduje się publicznie o niej wspominać.
Została po niej, przynajmniej w publicznym dialogu, grupa obrońców Krzyża Smoleńskiego obecnie zwanych "obrońcami krzyża" - tylko z cudzysłowiem, czyj to ma być cytat, z jakiej wypowiedzi?
W pamięci zacierają się błędy, jakie popełniono podczas zbierania dowodów, rozmywają wspomnienia niedopuszczalnych działań ze strony rosyjskiej. Obecnie okazuje się, że to w naszych rękach jest lwia część dowodów i to właśnie my utrudniamy śledztwo Rosjanom nie udostępniając ich. W takim razie wprawdzie konwencje chicagowska czy inna tracą znaczenie, jednak trochę dziwi, że jeszcze nie skończyliśmy samodzielnie śledztwa wyprzedzając stronę rosyjską.
Nieco zmniejsza się poczucie żalu, bo płynie czas, ale też partia rządząca i obecny prezydent nieco zmniejszyli nasilenie krytyk ofiar zamachu i wszystkich tych, którzy pragną rzetelnego śledztwa i ustalenia prawdy o tragedii. Część społeczeństwa została przekonana krytykami i straciła możliwość godnej żałoby; to już się dokonało, ale przynajmniej teraz nie ma "podgrzewania" atmosfery.
Polskie władze nie zdały egzaminu. Usunęły się w cień, kiedy społeczeństwo nie potrafiło poradzić sobie z tragedią, nie zapewniły rzetelnego postepowania ją wyjasniającego, nie stanęły po stronie obrony wartości. Pozwoliły na wyniszczający konflikt, również na obracanie żałoby w ... rodzaj żartu, bo tragedia zabrała prezydenta, który wywodził się z ugrupowania konkurencyjnego wobec rządu. Nie potrafiły stanąć ponad troską o poparcie, o utrzymanie wysokich notowań za wszelką cenę.
Kiedy pojawiła się afera Rywina, SLD zaryzykował utratę poparcia i pozwolił na uczciwe obrady komisji. Poparcie rzeczywiście stracił, ale zachowana została idea praworządności Sejmu. Komisja hazardowa była farsą i farsą okazał się końcowy raport z jej prac. Farsą jest ciągłe czekanie na pełnię władzy, aby zacząć ją sprawować i wziąć za jej sprawowanie odpowiedzialność; pomimo upływających lat.
Obecne władze całość własnego postępowania tłumaczą tym, że priorytetem jest niedopuszczenie do nawet minimum władzy drugiej największej partii w kraju. Ja natomiast nie wyobrażam sobie, jak możnaby chcieć na takie władze zagłosować.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)