- Czterdzieści lat się znamy, przyjacielu i dlatego jak już był mus, nie dziwne, że pomyślałem o tobie. A ty mnie tu taki pasztet nadziewasz?!
- Ale że co, dobrze wypadłem, do słuchu mu powiedziałem, aż go zatkało!
- Zatkało, ale nie tylko jego. Jak to niby Bracia chcieli Poniatowskiego zasłaniać?! Jak to usłyszałem, to aż mnie się słabo zrobiło! Miałeś próbę generalną przed przeprosinami za, wiesz, tę naszą opieszałość w przekazywaniu materiałów Braciom, a ty zamiast miło, sympatycznie kalumnie ciskasz, zarzuty stawiasz?
- No ale rezydencie, przyjacielu, ja się najpierw na historycznego konsultanta godziłem, a tu dwa etaty przychodzi ciągnąć; do rzecznika jeszcze nie jestem przyzwyczajony... ale starałem się, i o pomyjach było, i o inwektywach...
- To mi się podobało! Bobu żeś mu zadał. A z tym prysznicem ... no nie mogę! Ale Bracia znów urażeni ... tak się dokłada i dokłada, źle jest! Co tu dużo gadać, trzeba zmyć ten brud!
- A bo Partnerstwo wschodnie trzeba reaktywować jak najrychlej. To przykre wrażenia osłodzi.
- Ale przecież to już mówiłem w wywiadzie!
- Rezydencie, mówiłeś w słusznym kierunku, ale mało. Nadarza się okazja, będzie ta konferencja u banderowców, to ty od razu wstajesz i mówisz, żeby na nowo patnerstwo zdefiniować, uściślić zasady. No bo jak Bracia na patronat się nie zgodzą, to wychodzimy... czekaj, a może sami zaprośmy Braci do tego całego Partnerstwa jako kraj członkowski, przewodni chciałem powiedzieć?! Co za skandal, że dotąd zaproszenie nie wysłane!
- Ma się rozumieć! Sama nazwa "wschodnie" wskazuje, co za niedopatrzenie, wszystko muszę po poprzedniku poprawiać! Ja się jeszcze zasłużę dla historii, w podręcznikach o mnie będą pisać! Ja im pokażę Partnerstwo wschodnie!
- Razem pokażemy! I pod pomnik Czerwonoarmisty podjedziemy, a co!
- To może najpierw to Partnerstwo, i nie obraź się, ale to ja tu jestem Najjaśniejszy Rezydent, rozumiemy się?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)