Powoli - dlaczego aż tak wolno? - dochodzą kolejne elementy układanki. Pierwsza była konserwator zabytków z oświadczeniem: pomnikowi przed Pałacem nie. Kolejny prezydent Komorowski z deklaracją: o pomniku pogadamy po wyborach samorządowych. Potem odbyła się konferencja biskupów, na której ci stwierdzili, że pomnik powstać powinien. Ale najciekawsze są dzisiejsze wypowiedzi, które padły podczas spotkania rady miasta Warszawy. Otóż pani Gronkiewicz - Waltz stwierdziwszy na wstępie, że teren przed Pałacem nie podlega radzie miejskiej nastepnie powołała się na opinię konserwator zabytków zakazującą pomnika argumentując jej zasadność na dwa sposoby:
- ostatni pomnik został wybudowany na Krakowskim Przedmieściu w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, póżnieju nie wyrażono zgody nawet na popiersie Jana Pawła II w tej lokalizacji;
- oczekiwanie na decyzję o budowie w innym miejscu centrum może potrwać, bo na krzyż papieski władze Warszawy wyraziły zgodę dopiero po 22 miesiącach od wpłynięcia wniosku.
Szczególnie ten drugi argument zafascynował mnie jako wyraz ciagłości władzy nie zważającej na przemiany ustrojowe, bo krzyż papieski, o którym mowa, został wybudowany pierwotnie w latach 70., bodaj przez Edwarda Gierka.
Ale pierwszy argument też jest wart uwagi, bo trudno przesądzić, jakie znaczenie ma termin wcześniejszej pozytywnej decyzji dla podjęcia decyzji obecnej.
Wstępne stwierdzenie zdaje się jednak przesądzać o mocy sprawczej rady miejskiej w tym przedmiocie. Jednak nie dla wszystkich, nawet nie dla uczestników wspomnianego zebrania. Jeden z radnych, niejaki Bartosz Dominiak stwierdza: Nie będzie pomnika, kamienia, ani innego upamiętnienia Lecha Kaczyńskiego i pozostałych ofiar na Krakowskim Przedmieściu. Tak zadeklarowała prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. I ile by się nie wysilali prezydent Komorowski z premierem Tuskiem, aby stworzyć wrażenie, że jakaś forma upamiętnienia będzie, to już wiemy, że nie będzie. Bo to domena władz Warszawy.
Krakowskie przedmieście tak, ale nie teren przed Pałacem. "Prezydent Komorowski z premierem Tuskiem" mogą zwrócić się do swojego partyjnego kolegi, ministra kultury Zdrojewskiego, który deklarował, że jeśli ktoś go oficjalnie poprosi, włączy się osobiście do rozmów z Konserwator zabytków.
Ale wcale im się z tym nie śpieszy. Niedługo przecież wybory samorządowe. A już po wyborach całkiem możliwe, że przychylą się do interpretacji owego Bartosza Dominiaka.
Tymczasem przed Pałacem wciąż, niezłomnie czuwają ludzie czekając na spełnienie obietnicy. Mam dla nich ogromny podziw i szacunek.
http://wiadomosci.onet.pl/2214459,11,debata_radnych_ws_krzyza_pie_glupoty,item.html


Komentarze
Pokaż komentarze (9)