Premier Donald Tusk okazał się dziś człowiekiem "dyskretnym". Wizytując Daleki Wschód odniósł się pytany przez wędrujących z nim dziennikarzy do doniesień na temat zastraszania więźnia w 2002 lub 2003 w pewnie Kiejkutach przez służby amerykańskie.
Wątek fascynujący, niesamowicie wręcz istotny. Czy, a jesli tak, to co i gdzie, bo nie uwierzę, że tylko w Polsce spośród krajów należących do NATO. Co kilka lat, kilka razy w ciągu roku pojawiają się artykuły na ten temat w prasie amerykańskiej. Pojawia się Polska i Rumunia, inne kraje nie są wymieniane, choć jest w nich wiele baz NATO i odnotowano w nich wiele lądowań samolotów NATO.
- Muszę zachować dyskrecję - oświadczył dzis premier polskiego rządu. Ja nawet nie wiem, jak to skomentować. Mamy już "złotoustego" prezydenta, ale premier dotąd nie rzucał się ze swoją "złotoustością" za bardzo w oczy, bo choć trafiło mu się trochę tekstów wprawiających w osłupienie, ginęły w szumie informacyjnym.
Bo czyli co? Czyli premier wiedzę posiada, bo w przeciwnym wypadku nie miałby powodu do zachowywania ... dyskrecji? "Musi" być dyskretny dlaczego? Bo nie powinien być "dyskretny", jeśli rzeczywiście takie więzienia były i jeśli rzeczywiście w nich Amerykanie robili, co chcieli z więźniami na terytorium RP. Powinien jak najszybciej wyjaśnić, co się wydarzyło i czy działo się to za wiedzą i zgodą polskich władz. W takiej sprawie nie ma miejsca na ... dyskrecję.
Szczególnie, że co to za dyskrecja, jeśli o niej rozpowiada dziennikarzom w dodatku sugerując przymus - nacisk? Ktoś wywiera presję na premiera polskiego rządu? Jeśli tak, to kto? I czy premier polskiego rządu nie powinien jak najszybciej ujawnić, że jest na niego wywierana presja?! Nie jest osobą prywatną, ale czwartą osobą w państwie, choć chyba sobie tego nie uświadamia.
Nie zwraca uwagi na znaczenie urzędu, jaki sprawuje? Gdyby było inaczej, nie opowiadałby bzdur, szczególnie w tak poważnej sprawie, bo jego słowa zabrzmiały gorzej, niż wypowedź Komorowskiego o wyjściu z Afganistanu czy wręcz NATO. I o ile można tamtą wypowiedź jakoś tam próbowac tłumaczyć kampanią wyborczą, dla dzisiejszej wypowiedzi premiera usprawiedliwienia nie widzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)