Czy Donald Tusk dobrowolnie oddałby przywództwo PO? Niemożliwe, a jednak. Lider PO oświadczył dziś wprawiając w osłupienie swoich zwolenników i oponentów politycznych, że kandecja Przewodniczącego Platformy, którą własnie rozpoczyna po prawie jednogłośnym powierzeniu mu poraz kolejny zaufania przez członków partii, będzie kadencją ostatnią. Potem już "młodzi" mają kontynuować dzieło jedynego w partii "tenora" - założyciela ugrupowania sprawującego obecnie władzę i niewątpliwie będącego u szczytu partyjnej popularności.
Kadencja przewodniczącego trwa cztery lata, czyli premier prawdopodobnie pozostanie twarza PO jeszcze w czasie przyszłorocznych wyborów parlamentarnych i podczas prezydencji europejskiej. Zresztą trudno sobie wyobrazić, aby obecny szef rządu miał nie brać aktywnego udziału w kampanii wyborczej, bo sam jeden zbiera większość poparcia dla PO. Ta partia utożsamiana jest z Tuskiem co najmniej w takim samym stopniu, jak PiS z Kaczyńskim. Dlatego zapowiadane wycofanie się szefa rządu na dalsze pozycje w ugrupowaniu czy nawet jego rezygnacja z polityki wydaje się równoznaczne ze znaczącym spadkiem poparcia dla ugrupowania, a przecież całkiem niedawno Donald Tusk uzasadniał decyzję o niekandydowaniu w wyborach prezydenckich większymi mozliwościami, jakie daje sprawowanie funkcji Prezesa Rady Ministrów, zaś wcześniej zakładał konieczność sprawowania władzy przez Platformę przez okres co najmniej 8 lat.
Decyzja o oddaniu przywództwa partii byłaby zrozumiała gdyby Tusk zamierzał pozostawać w dalszym ciągu premierem niekoniecznie w wyniku sukcesu wyborczego PO. Platforma nie posiada kandydata, który byłby w stanie jako przewodniczący zadowolić wyborców tak w samej partii, jak wśród elektoratu. Zwyczajnie takiej osoby nie ma. Bo choć Grzegorz Schetyna obecnie objął funkcję Marszałka po Bronisławie Komorowskim, to sam notowań wysokich jak nie miał, tak nie uzyska i mało prawdopodobne, aby udało mu sie powtórzyć sukcesy Tuska.
Jednak jeśli nie sukces wyborczy, to co mogłoby zapewnić premierowi dalsze dowodzenie rządem ? Również dziś Janusz Palikot zapowiedział rychły kongres organizowanego przez siebie Ruchu (być może partii w przyszłości), a, jak twierdzi, Platforma zawdzięcza mu już obecnie co najmniej kilkanaście procent poparcia.
Czyżby to on miał być tym młodym człowiekiem, któremu Tusk "odda" przywództwo? Nawet jeśli nie pod szyldem PO.


Komentarze
Pokaż komentarze (70)