Prolog
- Słuchajcie, już trzecią noc obozujemy na tym dziedzińcu pałacowym jako opozycjoniści i nic! Spoza murów, znaczy chciałem powiedzieć instalacji naszych namiotów nie widać to raz, a dwa pieśni nie dochodzą, bo daleko.
- Eminencjo, może lepiej, że nie dochodzą, bo jak wczoraj Ziutek, no wie rezydent...
- Wiem, ale Ziutka można odstawić, megafony skombinować, kabel się z pałacu pociagnie...
- Czekajcie, a może z duchem czasu pójść, fachowca ściagnąć, on doradzi?
- No to dzwoń!
(...)
- No i co powiedział?
- E, nagadał! Niby, że wszystko robimy źle! Bo nam marki brak, jakoś tak tłumaczył, zaraz... że niby: siedzimy? Siedzimy. W nocy? W nocy. Ale to wszystko i tak na nic i horda zawsze będzie lepsza, bo ma tą całą markę; znaczy taki symbol, czyli my też musimy mieć. I jeszcze żeby był tylko nasz, konkurencyjny do ich drzewca. Oni sprytni z tym drzewcem, się okazało. No my tez musimy coś mieć własnego.
- Ale niby co, pałac mamy przecież, to jest coś, każdy przyzna. Poza tym sam Najjaśniejszy Rezydent nie wystarczy?!
- Zrozumiałem, że to chyba inne ma być, takie bardziej symboliczne, jak jakiś znak... No ale nie wiem dokładnie, co.
- E, bo trzeba sie było spytać...
- Ale my sami wymyślić mamy, bo mówił, że on wymyślić nie ma jak, skoro nie wie, po co siedzimy pod tym pałacem.
- Po co, po co! Wiadomo po co. Jako opozycjoniści, żeby konkurencję zakasować; on przereklamowany jakis jest! Niby taki mądry, specjalista, a jak zwykle sam muszę załatwiać wszystko! No to co by tu...
(...)
- Gwiazda?
- A tam! Nie wiadomo, ile ramion dać i skąd teraz gwiazdę się weźnie...
- Sierp?
- Powiedzą, że nie idziemy z duchem czasu polskiej wsi. A to nie wiesz, ile malkontentów... zresztą sierpa też tu nie ma, a do domu skoczyć nie można, bo to jest protest okupacyjny!
- (...) półksiężyc?
- Dosyć tego! Co wymyślać będziemy, ryzykować, że nie to, na krytyki się wystawiać ... oni drzewiec mają, fachowiec wybitny sam mówił, że dobry. No to ... wiecie, i mówcie mi druchu druzynowy znów, bo na podchody idziemy!
***
- Druchu drużynowy, chyba nie wyszło całkiem tak, tu piszą, że służbowo straż markę przejęła...
- Ale własnie dobrze, ciemno było, daleko mieli za murami, to znaczy instalacją, to i mundurów harcerskich nie rozróżnili! A nikt się ochrony czepiał nie będzie, jakby co, bo wiadomo, swój swego? Ważne, że markę dobrą w końcu mamy, a oni w dodatku wcale nie mają teraz!
- Źle!!! Widzicie te wozy transmisyjne? A widzicie, gdzie z kamerami lecą?
- Ha! Eminencjo, ale straż drzewca nie pokaże, bo nie ma, a my mamy schowany w namiocie!
- Wyciągamy?
- Chwilunia! To jakoś inaczej trzeba teraz, na pomyslunek wziąć. Skoro drzewca nie pokażą, kamerzyści się znudzą i pójdą. Nikt nie wie, że to my markę mamy, a jak horda jej już nie ma to na razie jest po równo. Odczekajmy niby nic, za to potem większe zaskoczenie będzie, a w międzyczasie garnitur się odprasuje, przemówienie skleci, wąsy Majestatowi przytnie i wtedy... dobrze mówię?
- Co racja, to racja, tyleśmy siedzieli, to teraz na chybcika musu nie ma. Pokombinować można.
- No to robimy plan! Bo żeby pokazać, to jeszcze mało, teraz z marką to my możemy ... no wszystko możemy! Nawet ... do Czerwonoarmistów wreszcie podjechać, oficjalnie, na takie dożynki. Albo i dalej, w świat!Filmować będą, bo musowo, czyli im dalej, tym więcej bedzie transmisja. A ile wywiadów po drodze!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)