weronka weronka
367
BLOG

Guru

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 4

- Ale przecież nie ma problemu! Z góry lepiej widać, nieważne, u nas czy w tym Tybecie!

- Jednak Szanowny Rezydent raczy zauważyć, że to osobistość powszechnie ceniona jest, znana i szanowana...

- No tyle to wiem, mędrzec! Jak nasz poprzednik Wielki Przywódca, on w Europie w radzie najmędrszych jest, a gada się z nim normalnie...

- Niemniej na tę okoliczność wskazanym okazać by sie mogło choćby pobieżne zapoznanie z kulturą i filozofią wyznawaną przez Znamienitego Gościa...

- A ty normalnie mówić  nie możesz? Kogo mi tu na tego konsultanta przysłali! 

- Wasza Szlachetność, to zróbmy tak:  ja będę Znamienitym Gościem, Wy sobą to znaczy Najjaśniejszym Rezydentem.

Po czym konsultant zbliżył się i lekko pokłonił ze złożonymi dlońmi.

- Tak się wita gość i Wy macie tak samo.

- Ale po co, to jeszcze moze w taki pomarańczowy hałat mam się przebrać i herbatę z masłem z nim pić?! No trzymajcie mnie!

- Sam pokłon wystarczy albo skinienie głową.

- Dobrze, to wypróbujmy.

Po czym jęli ćwiczyć pokłony, jeden ze złożonymi dłońmi, a drugi rozkładając je uśmiechnięty szeroko od ucha do ucha.

- Panie Rezydencie, ręce należy trzymać przy sobie a na obliczu zachować powagę.

- Ale dlaczego ... no dobrze, dobrze, to co mam robić?

- Nic. Jak najmniej. Z oblicza wyzierać ma spokój, skupienie właściwe wielkim umysłom, ale poradzimy sobie z tym: niech Rezydent po prostu nie myśli o niczym. Zaraz, o niczym poza zachowaniem powagi.

Rezydent skupił się, za czym okazał twarz kamienną, nie zmąconą najdrobniejszą zmarszczką namysłu. osiągnął bezruch prawie doskonały, mącony jedynie lekkim drganiem wąsów...

- Co się dzieje?

- Nie wiem, tak mi jakoś drga! Bo ja już dłużej nie mogę! Przyjedzie, to się go powita normalnie, na wesoło, choć współczująco, bo zdaje się im kitajce brużdżą, takie skośnookie, nie wyzna się człowiek na ich awanturach. Wiem, zeby go pocieszyć na polowanie go wezmę!

- Rezydencie!!! Nie ma mowy!!! Orędownik pokoju...

- A co ja na wojnę go chcę brać? Jeszcze tego by brakowało. Ale jak nie, to nie. A tak w ogóle, to po co tu jedzie, nie jest nawet najjaśniejszy jak ja!

- Jedzie by dzielić sie mądrościa i umiłowaniem pokoju. Został przecież zaproszony, jego wizyta to wielkie wydarzenie!

- Ja go na pewno nie zapraszałem!

- Niewątpliwie Wasza Wielmożnosć ma tu rację, jednak obyczaj każe...

- A co tam każe. Pokaż mi jednego wyznawcę ZEN w Bractwie albo u Braci! Ja Głowa Państwa jestem, w Zamku królewskim może zamieszkam niedługo, a z jakimś skośnookim w pomarańczowej sukience mam się patyczkować? 

- Ale protokół dyplomatyczny... 

- To ja będę chory! Obłożnie, akurat jak przyjedzie. Grypa taka była wygodna, straszna epidemia, mogłaby teraz się zacząć znów.

- Ale on może chcieć Rezydenta uzdrowić! I nie wypada, aby Rezydent nie chciał.

- No to co zrobić ... wiem! Powie mu sie, że akurat medytuję i wiadomo, że nie mogę przerwać. Ognisko jest, namioty, ściągajcie te mundury harcerskie... zresztą zaraz! Może nie wszyscy muszą miec tych pomarańczowych, starczy jak mnie uszyjecie żeby zobaczył, jak sie uprze odwiedzić. Tylko żeby był twarzowy odcień! Na wszelki wypadek, bo powiecie, że nie można nikomu wejść do namiotu podczas medytacji. I jaka sławę zyskam! Większą od niego, bo mógł sobie zostać w domu i porządnie medytować, a nie przeszkadzać innym, może i znamienitszym w medytacjach! Jak tego nie wie, to co z niego za buddysta! 

- To może herbatki z masłem?

- Bez masła, Ja jestem odłam centrowy.

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka