Tragedię smoleńską wyjaśnić trzeba, sprawa oczywista. Zgadzają się co do tego wszyscy, oficjalnie i oddolnie. Owszem, według niektórych przyczyna jest jasna - ogólnie przypadek albo tzw. czynnik ludzki, który zawiódł. Ale nawet oni przyznają zapytani, że sledztwo jest potrzebne, bo zwyczajnie należy badać przyczyny wypadków lotniczych.
Nie ma natomiast zgody odnośnie gradacji, ważności tematów. W kolejce stoją do wyboru "gospodarka, głupcze", kontrakt gazowy, dług publiczny, reforma finansów, demografia, obyczajówka etc. I znów wszyscy zgadzają się, że tematy fianasów i gospodarki są kluczowe, nie wolno ich pomijać. Gdzie zatem umieścić tragedię smoleńską?
Jakie miejsce powinna zajmować wśród priorytetów władzy i w programach telewizyjnych? PO zarzuca PiS, że to ugrupowanie interesuje wyłącznie epatowanie martyrologią, kiedy trzeba z żywymi naprzód iść. Nie wykazuje wprawdzie adekwatnego do deklaracji o gotowości do marszu zainteresowania bieżącymi problemami finansowymi. W takim stopniu nie wykazuje, że sprowokowała nawet Balcerowicza manifestującego przecież dotychczas poparcie dla ekipy rządzącej do samodzielnych wstąpień aby przypomnieć o rosnącym długu publicznym.
Balcerowicz nie wpisując się w czyny władzy, a dokładniej ich brak realizuje jednak jej słowne deklaracje. Bo potwierdza, że finanse to priorytet, nawet jeśli ostał się z dyskusyjnymi, ale niewątpliwie konkretnymi koncepcjami jako jedyny żywy w szeroko rozumianym środowisku Platformy Obywatelskiej. Ale i on, może z powodu specjalizacji w dość wąskiej branży nie daje znaku życia w sprawie kontraktu gazowego z Rosją.
A kontrakt gazowy ze śledztwem w sprawie tragedii smoleńskiej związku rzecz jasna nie ma zadnego poza tym, że w obu sprawach Polacy stoją na przegranej pozycji, i to na własne życzenie, bo zgodzili się na tę pozycje wycofać. Właściwie trudno nawet mówić tu o staniu.
Tragedia smoleńska poza tym, że była "wypadkiem lotniczym", pozbawiła Polskę najwyższych władz. Rzecz jasna nie wszystkich, jednak znaczącej ich części. Śledztwo w sprawie tragicznej śmierci najwyższych władz kraju jest priorytetem nie dlatego, że kraj nie może poradzić sobie po ich utracie i poświęci własną gospodarkę oraz finanse zostawiając je samym sobie aby tylko "dopaść winnych". Kraj oczywiście doskonale sobie poradzi (albo i nie, ale to już domena pozostałych przy życiu rządzących) z syndromem straty, natomiast o ile władze mają prawo zawierać na własne zyczenie maksymalnie niekorzystne kontrakty z Rosją, bo zostały wyłonione w demokratycznych wyborach, to Rosja nie ma najmniejszego prawa do torpedowania i blokowania śledztwa w sprawie śmierci naszych najwyższych urzędników państwowych. I to jest sprawa nie podlegająca dyskusji.
Jeśli pozwoli się innemu krajowi na lekceważenie postepowania wyjasniającego w sprawie tragedii z udziałem władz naszego Państwa, to pozwoli mu się na wszystko. Władze Rosji doskonale o tym wiedzą i dlatego nie widzą powodu do przedstawienia korzystnego dla nas kontraktu gazowego, a Władimir Putin opowiada żartobliwie rosyjskiej prasie, że chcieliśmy przejąć "ich" tranzyt "wymyślając" pogłębienie drogi wodnej do Szczecina na trasie Nord Stream. Ale nie dosyć na tym: wyśle się również sygnał do innych narodów, w tym krajów Unii Europejskiej, że w Polsce skończyła się suwerenność, niezależnie od tego, jak niewiarygodnie dla nas miałoby to zabrzmieć. A to nie jest informacja, jaką warto wysyłać, kiedy grozi nam kryzys. Bo kto, jak kto, ale Rosja w kryzysie raczej na pewno nam nie pomoże.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)