Obraz powinien pasować pod ściany albo pod zasłony, bo pod dywan to raczej nie, chyba, żeby wzór podobny i poza tym żeby brak było w pomieszczeniu innego koloru. Do nabycia w dwupaku z farbą, ciągle jeszcze dostępność zestawów z zasłonami jest niewielka, ale to kwestia czasu. I obserwacji notowań giełdowych IKEI. Bo IKEA nie promuje obrazów, zbytnio skupiają uwagę, łamią przestrzeń.
Mowa o reprodukcjach, ale trafiają się prawie autentyczne, z fakturą. Takie mieć najlepiej, choć ujdą też w antyramach.
Czasem mozna pójść do kina - w centrum handlowym, otoczonego fast-foodami. Spotkać się w przytulnej kawiarence z dala od stoisk i butików, usytuowanej pośrodku galeryjnego poziomu. Można pojechać na koncert, zrobić kilka zdjęć.
Na wernisażach nuda, nie dzieje się nic specjalnego, a każdy sam kupi sobie lampkę wina, nie trzeba koniecznie w tym celu wystawać jak kołek pomiędzy nieznanymi, a wyraźnie zaprzyjaźnionymi ze sobą kolegami twórcy. Albo wieczorki poetyckie: po co? Jesli ktoś już koniecznie chce, może przecież kupić tomik albo poszukać w internecie i preczytać kawałek aby zorientować się, o czym będzie.
Egzaltowana młodzież poczyta czasem coś "wyłapanego" przez kapitułę Nike, tak żeby nie było, że tylko ten Di Caprio czy Brown.
Kultura jest wrodzona - wyniesiona z domu lub nabyta - jest tyle poradników, nietrudno dowiedzieć się, na którą stronę zapinają pasek panie, a na którą panowie. Można mieć hobby albo dołączyć do Józefowicza. Wstąpić w "Mam talent" narażając się na docinki znajomych.
Można, ale trzeba dorosnąć. Trzeba pomysleć o imprezach integracyjnych, na które zarząd zaprosi zespół albo trupę, kupi bilety do "Kwadratu" czy zamówi celebrytów. Literatura jest niepotrzebna, już nie jest w dobrym tonie posiadanie kompletów wydań nierozciętych na półkach. łamią przestrzeń jak obrazy. Lepiej na podświetlonej półce ustawić kolorowy wazon. Dopasowany do zasłon, bo nie do podłogi. Potrzebę artystycznych wrażeń zapewnią reklamy. Te w TV, dla ambitnych na plakatach. Do tego antyramę i efekt gotowy.
Truizmy, trucie. banał. Bo każdy to wie. Literat zawodowy czytać musi, jest jeszcze trochę takich literatów. Autorytet już dawno przeczytał to, co było mu potrzebne.
Artysta obecnie jest zbędny, brak dla niego zastosowania. Bywał potrzebny za komuny, kiedy wszystkiego było mało. Teraz przydaje się do promocji ugrupowań politycznych, bo już firm sporadycznie. Chyba żeby do produkcji logo i kapanii promocyjnych. Reklamy bywają doprawdy piękne.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)