Główny Inspektorat Sanitarny jest sprawcą funkcjonowania sklepów z "dopalaczami". On oraz Ministerstwo Zdrowia. Bo obie te instytucje zaakceptowały handel produktami, o których dopiero obecnie mówią, ze "mogą spowodować uszczerbek na zdrowiu". A przecież do handlu nimi to właśnie one dopuściły.
Nikt inny, a już na pewno nie handlowiec, tylko te instytucje są odpowiedzialne za handel używkami, bo przepis mówiący o "naruszeniu przez zakład pracy (w tym przypadku sklep) zasad higienicznych i zdrowotnych, co może przyczynić się do bezpośredniego zagrożenia życia" powinien był skutkować każdorazowym niedopuszczaniem wlaśnie przez San - Epid czyli ramię wykonawcze GIS-u do otwarcia sklepu, który może nieśc takie zagrożenie. Ludzie mogą miec przeróżne pomysły na handel, moga chcieć np. handlować produktami radioaktywnymi - jesli oficjalnie zgłaszają działalność, opisują jej charakter, to zgodę uzyskają albo i nie w myśl obowiązujących przepisów.
Rzecz jasna pojawia się tu pytanie, czy San - Epid w ogóle dopuszczał te placówki, jak dopuszcza do otwarcia przepisowo gastronomię, ochronę zdrowia i inne typy działalności, w ktorych zagrozenie dla zdrowia i życia mogłoby sie pojawiać. O tym, jakie rodzaje dzialalności mają być objęte kontrolą San - Epid, decyduje poza GIS-em Ministerstwo Zdrowia. Jeśli nie wyznaczono wymogu kontroli dopuszczającej przed otwarciem i później kontroli okresowych, tym bardziej jest to zaniedbaniem ściśle Ministerstwa Zdrowia, bo powinno zdawać sobie sprawę, że produkty, którymi placówki będą handlować, mogą zagrażać zdrowiu. A czym handlować będą, sklepy nie ukrywały. Dlatego teraz ściganie właścicieli sklepów nie ma najmniejszych podstaw prawnych i jesli przegrają postepowania sądowe, czego wykluczyć nie można, przynajmniej w niższych instancjach, będzie to świadczyć wyłącznie na niekorzyść tych sądów. Bo winowajcami są ... GIS i MZ.
Ale to nie pierwsza taka akcja w wykonaniu GIS i MZ. Przed rokiem obie te instytucje "ścigały" szpitale, które nie zbadały podejrzanych o zachorowanie na A/H1N1 zapominając, że wcześniej same (GIS i MZ) zaleciły, aby szpitale takie osoby kierowały do lekarza POZ.
To, co dzieje się obecnie, jest przykładem znanej postawy osoby, która porwawszy komuś torebkę biegnie krzycząc "Łap złodzieja!".
Jednak trochę dziwi, że tym razem w "akcję" zaangażował sie premier...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)