weronka weronka
236
BLOG

Fantasy - odc.1

weronka weronka Kultura Obserwuj notkę 1

Zapadał zmierzch. Przez okno komnaty dolatywał z pól zapach ziemniaków pieczonych w ogniskach przez chłopstwo. Stała popatrując w zadumie, przesuwając smukłymi palcami po czole nie zmąconym nawet najcieńszą ze zmarszczek. Raz jeszcze przeglądała w myślach ciąg obrazów. 

 

Dziedziniec pałacowy wypełniała wrzawa, to tu, to ówdzie zgromadzeni mieszczanie deliberowali nad ostatnimi zabójstwami, których powodu ani sprawcy nie sposób było dociec. Wszyscy jednak wiedzieli o pragnieniu zemsty Roderyka wykrzyczanym onegdaj w sali kolumnowej, w obecności możnych, na spotkaniu z Ewarystem.

 

Królewicz Ewaryst był już stary. Dawno minął dzień, kiedy wraz z innymi młodzieńcami ze szlachetnych rodów przeskoczył przez ognisko i stoczył pierwsze potyczki w turnieju własnego imienia. Za obwołaniem go Szrankami Ewerysta obstawała matka, nieodżałowana Tredoncja; nie pamiętał nawet, ile to już lat upłynęło odkąd zabrały ją Rydwany Wschodu. Nie został wówczas zwycięzcą, ale otrzymał szarfę z rąk Kasjope, a wtedy to było ważniejsze, niż laur triumfatora. Był młodzieńcem dość pieknym, choć w swojej dumie pozostawał świadom, że i pozycja, jaką zajmował na dworze przydawała mu urody. Następca! Przed nim był tylko wuj, a matka nie potrafiła – dopiero później dotarlo do niego, że nie chciała – spowodować, aby po odejściu starego Walkira to jemu przypadł tron. Walkir, choć w ostatnich latach, a było ich wiele, dopominał się o spokój i próbował wchodzić w konszachty z medykami, aż zaczęto sprowadzać ich z najdalszych krain nie szczędząc zapłaty aby nie znali miejscowego języka , to nie był zdolny abdykować. Zbyt silnie wpojono mu obowiązek wobec królestwa, tylko śmierć albo poważna choroba mogłyby go uwolnić od jarzma, jak myślał zbyt często, krępującego go od feralnego dnia, gdy nałożono mu koronę. Wśród wyrzutów sumienia, pod ciężkimi spojrzeniami przodków na portretach w sali rycerskiej wyrzekał na długowieczność swojego rodu i pechowego poprzednika, co wywodząc się z jednej z bocznych linii nie był chroniony ich mocą i odszedł nagle w kwiecie wieku upadłszy z konia. Jako, że ów poprzednik nie miał wielu przyjaciół wśród rycerstwa po jednym mieczu, Ewaryst z czasem powziął podejrzenie, że upadek mógł nie być li tylko zrządzeniem losu. A jeśli nawet byłby, to stary ojciec dowodził sukcesu sztuki medycznej poruszając się, choć z trudem z sali tronowej do komnat sypialnych (w ostatnich latach nie wypuszczał się już dalej), kiedy nieszczęsny Nirofant po upadku dowiódł jej całkowitej porażki przeżywszy kilka dni zaledwie nie odzyskując świadomości ani przez chwilę. 

Lata płynęły w blasku królowej, księżniczki z kraju Kras zaniedbywanej przez męża i adorowanej przez wuja, troskliwej matki czuwającej, aby Ewarystowi niczego nie brakło i roztaczającej niezmordowanie wizje wspaniałej zmiany, jaka dokona się w jego życiu już wkrótce. Zresztą to, jakie prowadził, przecież nie było złe. Po Kasjope było wiele pięknych dziewcząt i dam, ze swoją drużyną plądrował dalekie lasy pełne zwierza, wypuszczał się przed świtem, wracał po zmroku; z wrogiem potykać się nie musiał, bo kraina żyła z sąsiadami w pokoju, zresztą matka była przeciwna rozlewowi krwi i nawet jeśli zostało oddanych nieco rubieży, to żadne potężne mocarstwo nie decydowało się ich niepokoić; żyli obok głównego nurtu, schowani w borach, w zamkach i osadach. Zapuszczali się do nich wędrowni kupcy przywożąc zbroje i tkaniny; od nich Ewaryst czerpał odrobinę wiedzy o świecie, jaki rozciągał się daleko od granic. 

Czas płynął i nadszedł dzień, w którym w sali tronowej zabrakło Walkira. Kiedy nie pojawił się o zwykłej porze, zgromadzeni jak codzień dworzanie przez tylko krótką chwilę rozglądali się z niepokojem sądząc raczej, że nastapiło zjawisko zatrzymania czasu, jakaś jego anomalia; niepokój wobec nieznanego wspominali potem jako bardziej dotkliwy od wieści o zakończeniu ery, która dla wielu z nich trwała przez całe życie. Potem ich oczom ukazał się rząd smutnych medyków postepujących ze zwieszonymi głowami, ale dla wszystkich było już jasne to, co przyszło im obwieścić. Jakoś wkrótce potem zmarła niemłoda już matka uśmiechając się w ostatnich chwilach swego życia, jakby widziała już łagodną krainę swojego dzieciństwa, skąd rodzice wysłali ją do kraju, w którym przeżyła lata dojrzałości i który obdarował ją synem. Wiedziała, że dała mu wszystko, co było w jej mocy. Choć nie pokonała wuja, niepomnego ich wcześniejszej zażyłości już na czas jakiś, zanim wstąpił na tron. Ewaryst wiedział, że niedołęstwo byłoby ciężarem zbyt trudnym dla wątłych barków matki i pogodził się z jej odejściem mając w pamięci nieszczęście ojca zmuszanego do zbyt długiego życia, choć nie będąc przy jego śmierci nie miał pewności, czy w ostatniej chwili jednak nie wolał przy nim pozostać. 

Ale rozważania te nie miały sensu, bo stało się, rodzice odeszli, a tron objął wuj, niewiele starszy od niego samego, choć w odróżnieniu od niego od wielu lat żonaty, z gromadką dzieci własnych i kuzynów swojej małżonki, jednej z siostrzenic potężnego Walda panującego w dalekim mocarstwie na Wschodzie.

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura