Dlaczego piszę fantasy? Nie chce mi się ostatnio pisać o polityce, inni robią to znacznie lepiej ode mnie, a coś pisać muszę:)
Dni mijały i nadszedł ten, w którym drużyna została zebrana i stanęła w komplecie na dziedzińcu pałacyku myśliwskiego. Ewaryst postanowił nie brać udziału w wyprawie, zamierzał tylko odprowadzić śmiałków nieco w kierunku granicy - to polując, to zabawiając się po przydrożnych gospodach. Rycerze planowali odwiedziny u maga zamieszkującego klasztor u podnóża gór aby, jak zostało ogłoszone na dworze wśród żartów, rozstrzygnął spór odnośnie pochodzenia jednego z trefnisi książęcych. Za zbrojnymi postępować miała trupa teatralna by umilać wieczory występami na zaimprowizowanych scenach. Radames pozostał dla pozoru i dla bezpieczeństwa w grodzie, do kontaktu służyć miały tresowane kruki hodowane i hołubione przez jedną z córek króla - Esmeraldę.
Trzeba trafu, że siedziba maga mieściła się na terenie Rastos, o kilka staj zaledwie od nieprzebranych borów Galwedocji.
***
- Seretio! Już czas?
- Nie przeszkadzaj jej, widzisz przecież, że myśli...
- A co tu mysleć, trzeba zwijać obozowisko i uciekać, aby psy nie wyczuły tropu.
- Ale dokąd? Droga do Sióstr w Anankadzie odcięta, most na Uroczysko zniszczony... nie popędzaj jej! Zjedzmy jeszcze nieco dahili, porozmawiajmy, podpiłujmy strzały skoro mamy czas.
- Pozostaje rzeka, ale jak przeprawimy się nią z najmłodszymi córkami, kiedy sześć z nas jest brzemiennych...
- To akurat nie zaszkodzi, rodzić w wodzie to nic nieprzystojnego.
- Ale to trwa, a my musimy uciekać! Leanda i Marcia są w terminie...
- Nie trać nadziei, może urodzą chłopców i będzie po problemie?
- Wiesz, że jestem przeciwna zabijaniu chłopców, niech rosną, w końcu nas też nie zabijają nawet wrogowie, chowają dziewczynki i pozwalają im dorosnąć, kiedy urodzą je ich kobiety.
- Ale nie mamy warunków do ich ocalenia dla twojego kaprysu! Nie jesteś już najmłodsza, Breto i nie musisz rodzić, ja to co innego; przyznam ci się: trapi mnie nieco, że Seretia unika nawet najmniejszych walk, choćby z niewielkimi oddziałami. Musiałyśmy opuścić nasze włości i nie trzeba nam więcej ciężarnych, które zwalniają gonitwę, ja to rozumiem, jednak przydałoby się trochę odpoczynku, zabawy. Musimy też dbać o nasz ród.
- Teraz nie czas na to, najpierw musimy znaleźć miejsce, gdzie mogłybyśmy zostać na dłużej, a potem zwyciężyć w nim najeźdźcę i to tak, aby ktokolwiek bał się zapuścić nawet na trzydzieści wiorst do naszej osady. Ale zobacz, Seretia nas wzywa, dała znak.


Komentarze
Pokaż komentarze