- Roderyku, zarzuty, które stawiasz, wymagają dowodu. Ewarysta znam od pacholęcia i choć wiele dobrego powiedzieć o nim nie mógłbym tak co sie tyczy męstwa, jak przymiotów umysłu, to jednak zarzut zdrady jest wyraźnie przesadzony. Miał przecież wiele okazji aby spiskować przeciwko mnie, swojemu królowi zarówno niegdyś, gdy żyła jego matka, szlachetna Tredoncja, jak i potem, kiedy wstąpiłem na tron. Cóż szkodziło wypuścić się wówczas z wojskiem przeciw mnie jemu, prawowitemu synowi Walkira uwielbianemu przez lud i rycerzy dla licznych igrzysk i swawoli? I nade wszystko po co niby miałby knuć zdradę on, któremu nie brak niczego, skoro ja mu swobody nie ograniczam ni lenna z jego dóbr nie ściągam nad miarę?
Stali w komnacie stołowej, król śpiesząc się do powozu by udać się na wywczas po tygodniu pełnym obowiązków (cala liczna rodzina czekała już przed pałacem usadowiona wygodnie do drogi); Roderyk usłużny, acz zaniepokojony w postawie tkwił u drzwi przeciągając rozmowę.
- Królu mój, znany ci jest konflikt, jaki nas podzielił, lecz sprawa dotyczyła błachostki wobec doniesień o nocnym spotkaniu rycerzy, jakie uzyskałem od wiernego sługi, ten zaś od swego brata, który przy pałacu u niego służy, o czym wie również królowa małżonka zatroskana o waszmość i całe królestwo zaprawdę jak matka.
- Ale o czym? Mniemam, że o twym słudze czy tez jego bracie, bo nie o owym podejrzeniu zdrady Ewarysta, nie pierwszym zresztą, o jakim od ciebie słyszę gdyż gdyby istniał choćby cień dowodu, jej słudzy wiedzieliby o tym pierwsi i ona sama wspomniałaby mi o tym niechybnie.
- Nie chce cię troskać, lecz w swej mądrości wiesz, królu...
- Roderyku, wiem rzeczywiście, że dla jakichś względów twoja królowa, a ma małżonka daży cię cierpliwością, jakiej mnie nie staje. Dlatego przez wzgląd na nią pobłażam twoim ciągłym pretensjom, lecz powtórzę: z szacunku dla czcigodnego Walkira, jakim by nie był za życia, zarówno jak dla Tredoncji, wiernej monarchii i wierności uczącej swego pierworodnego syna, jak również wiedząc o sympatii, jaką ma u rycerzy i ludu nie nakażę śledzić Ewarysta. Ty rób, co uznasz za właściwe uważając jednak, by sie o tym nie dowiedział, bo jeśli zjawi się u mnie z pretensją, a ty nie będziesz miał niczego, co mógłbym pokazać ludowi, stanę po jego stronie. A teraz wybacz... - i król nie sumitując sie więcej odsunął wzbraniającego się Roderyka, który jednak nie dał się zbić z tropu i postępował za nim tłumacząc, że tamta sprawa, to jest przegrany spór o jaskinie z przyległym lasem i polaną nie ma żadnego wpływu na jego troskę o królestwo.
***
Orszak posuwał się ku przodowi śpiesznie, zwalniając jednak w pobliżu osad by nie wzbudzać podejrzeń. Rycerze gnali konie, tabor grajków zostawał w tyle i nadciągał późną nocą dopiero odszukiwany i prowadzony do miejsc postojów przez młodych jeźdźców wprawiających się w siodle kursując stale pomiędzy awangardą i "tyłami". Jak to młodzieży, nie brakło im chęci do żartów, to zerwali czapkę woźnicy, to znów porwali wachlarz damie dopominając sie wykupu pieśnią, tańcem czy bukłaczkiem wina - spłat dokonywano, kiedy już wszyscy spotkali się nocą: w karczmie, w polu, gdzie los ich posłał. Zdarzało się, ze chłopi widząc wesołe towarzystwo przychodzili sprzedać im nieco mleka lub sera, przynosili świeże owoce; bywało, że proponowali nocleg w przestronnych stodołach. Innym razem sami podróżni zajmowali puste domki myśliwskie pozostawiając na odchodnem dobrze zagaszone ogniska i wyczyszczone rondle. Jeden z pomocników kucharza przyłapany na wsadzaniu głowy późna nocą do najściślej sznurowanego namiotu został skarcony, bo przeszkodził w grze w kości i odtąd nakazano mu trzymać się z daleka od rycerzy pod groźbą odesłania. Zaś gdy królewna Esmeralda nie mogąc wstrzymać płochej ciekawości wobec pałacowej nudy przechwyciła razu pewnego liścik przyniesiony przez kruka (były tak wyćwiczone, że dokądkolwiek pofrunąć im zalecono, przylatywały zawsze najpierw do niej i ona potem słała je dalej, do adresata wiadomości), znudził ją rząd cyfr umieszczonych przy liczbie półtuszy i osełek masła podpisany "twój wierny skryba" i nie trudziła się odwijaniem zawiniatek już nigdy więcej.


Komentarze
Pokaż komentarze