Stali nad mogiłami poległych usypanymi z ziemi świeżo porosłej trawą; ciągnęły się daleko wyparłszy las . Byli tam wszyscy: August wraz z Witoldem, który teraz już nie opuszczał swego ojca, z nimi Lebe, nieco dalej król Ewaryst z towarzyszącym Teosiusem, Radames pośród obu swych rodzin; Seretia również trzymała się nieco na uboczu, ale i na jej twarzy, tak jak i wielu pozostałych żałobników gościł uśmiech zwycięstwa.
- Był głupcem, Witoldzie, i o tym nie wiedział. Co było jego siłą, stało się klęską. Nie przewidział niemożliwego, zbytnio zaufał fortunie on, który nie ufał nikomu - August jako pierwszy przerwał milczenie.
- Teraz kryje się w swoim pałacu, nadal nie wiedząc, że w każdej chwili może go dosięgnąć zemsta - odparł Witold i obrócił się ku ojcu szukając u niego potwierdzenia swych słów, ten jednak nie odpowiedział zapatrzony w rzędy mogił.
- On wie o tym i dlatego już nam nie zagrozi - rzekł Ewaryst - teraz musimy rozważyć, jakie środki przedsięwziąć, aby ich i nasza ofiara nie poszła na marne i żadna z krain nie ucierpiała nigdy więcej. Zbierajmy się, pora ruszać - po czym podszedł do Seretii i razem dosiedli swych koni aby wyruszyć do klasztoru u podnóża gór; mag kończył właśnie odprawiać pokutę.


Komentarze
Pokaż komentarze