weronka weronka
185
BLOG

Fantasy - odc.9

weronka weronka Kultura Obserwuj notkę 0

- Ale dlaczego Orystes?

- Orystes próbował ich rozdzielić zszedłszy z wieży, gdzie przeglądał jak co kwartał zapisy ekonomów. Pobili się, jak to normalne między wyrostkami, lecz nie mieli mieczy, a ślady wskazują właśnie na miecza użycie. Ale ani oni, ani służba nie widzieli tam nikogo więcej.

- To ilu ich zginęło?

- Pięciu. Razem z tamtymi, w składzie.

- Ale skład nie należał do Orystesa. Dlaczego łączyć te zdarzenia i nazywać je razem zabójstwami? Stróż przy składzie widział umykające dwie sylwetki, na ziemi znaleziono hustę z monogramem zbroczoną krwią. Na huście stało R.F. z inskrypcją.

- Husta nieważna, tylko głupiec pozostawiłby ślad tak wyraźny. A głupcami nie byli, musieli mieć jakiś ukryty cel, skoro skład zostawiono nienaruszony, a i z domu Orystesa nic nie skradziono. Tych dwóch czeka w ciemnicy, ale mnie się widzi, że za młodzi i zbytnio nieokrzesani, aby obmyślić i przeprowadzić takie dziwne zbrodnie.

- Ja dziś rygluję wrota i spuszczam okiennice!

***

Wśród mieszczan zapanował strach. Zdawało się, że ktoś, jakaś nieznana siła uwzięła się na nich nagle, tej samej nocy. Zginął znany powszechnie i szanowany handlarz bławatny wraz z kuzynem, który przyuczał się jako pomocnik przysłany dopiero co z dalekiego kraju; zginął zarządca i dwaj synowie kupca zbożowego. Co ci ostatni robili nocą przy własnym składzie, pozostawało tajemnicą nie mniejszą, niż to dlaczego i jak zginęli, choć obu nieobca była sztuka władania bronią, służyli bowiem w armii królewskiej. Wcześniej widziano ich w tawernie w wesołym towarzystwie.

Nie było wiadomo nawet, która ze zbrodni była wcześniejsza, a która zdarzyła się później, bo choć stróż zaklinał się, że noc była późna, to gdy znaleziono wszystkich nad ranem, i jego łatwo można było uznać za nieżywego, co zdawało się zasługą prawie pustego antałka kurczowo trzymanego przezeń w zaciśniętych dłoniach.

Nie wiedząc, co o tym wszystkim myśleć szlachetnie urodzeni obywatele powracali pamięcią do spotkania, jakie dzień wcześniej odbyło się w pałacu i pogłoski o jego przebiegu, jak też nagły odjazd najpierw jednego, a później drugiego ze zwaśnionych wprawiały ich w niepokój może większy, niż zabójstwa mieszczan.

***

- Królu, kiedy dotarłem do Rasos, Mędrzec nie chciał słuchać naszych pytań tylko wciąż powtarzał i przestrzegał, że mój wróg jest blisko tronu i że muszę strzec się pałacu. Jego słowa zdały mi się z początku rojeniem, lecz wieść niesie, że nigdy nie bywają omylne, więc posławszy po jednego z podkuchennych, o którym wielokrotnie mówiono mi, że przepytuje i zanudza moich przyjaciół i przepytawszy go tłumacząc, że wiem wszystko i potrzebuję tylko imienia zdrajcy, a jesli mi go nie wyjawi, dowiem się i tak od Mędrca, którego nie chciałem pytać otwarcie, bo byli też inni ze mną i bagatelizowałem jego słowa przy nich, koniec końców wyznał imię ... obecnego tu Roderyka!

- Sława maga jest nam znana, jednak zgodzisz się ze mną Ewaryście, że jego słowa to zbyt mało, by skarżyć o zdradę Roderyka.

- Wiem, królu, jednak potwierdził je sługa wymieniając jego imię, którego od Maga nie znałem i powtarzając wyznanie w obecności świadków!

- Co na to powiesz, Roderyku?

- Królu, to jakieś plotki i nie rozumiem, jak Ewaryst może dawać im posłuch. Po cóż niby miałbym nastawać na niego ja, który nie jestem jego wrogiem, choć niegdyś poróżniła na ta czy inna sprawa. Ośmielam się prosić, by słowa me potwierdziła Królowa, która wie, że nie byłbym zdolny do jakiejkolwiek podłości skoro słucham jej nauk traktując ją jak prawdziwą matkę. Królowo, wstaw się za mną, uniżonym i wiernym sługa królestwa!

- Roderyku, wiesz, że jam ci zyczliwa nad miarę, jednak wiem tylko to, co zechcesz mi opowiedzieć aby dopomagać ci radą, jakże mogę potwierdzać coś, co ulotne i mi nieznane?

- Lecz jakże to Królowo, czy również i Ty mi już nie ufasz?

- Ufam, lecz ufność ma swoje granice, jak swoboda opowiadania o szczególnych sprawach. Pamietaj jednak, kto tu jest władcą, twój Król a mój małzonek i ja przy nim, jego wierna służebnica; mam wszakże również własnych synów, o czym wiesz dobrze, dlatego radzę ci oczyścić się z zarzutów, a nie szukać wsparcia tam, gdzie zrodzone zostały wątpliwości, mając jednak w pamięci mą niesłabnącą zyczliwość.

- Więc to tak! Ewaryście, sam nie wiesz, jak niegodziwie postapiłeś przychodząc tu i oskarżając mnie, przyjdzie chwila, że doczekasz się mej odpowiedzi!

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura