Kiedy była dzieckiem, już od najmłodszych lat lubiła śpiewac i tańczyć. Potem przyszły recytacje w gronie innych panien i samotnie, w blasku świec, pośród podziwu dworzan. Jej matka - jedna z dam dworu - nie ingerowała w występy, które podobały się szlachetnie urodzonym. Już jako mała dziewczynka potrafiła grać nauczona przez nadwornego muzyka, który spostrzegł razu pewnego, jak wystukuje w skupieniu rytmy na wrębach naczyń. Wyuczył ją sztuki gry i przygrywała na klawikordzie mandolinistom dworskim, tak mała, że nie było jej prawie widać zza instrumentu.
A potem urzekł ją teatr, w którym znani i na codzień nie przykuwający uwagi panowie i damy przeradzali się nagle w królów, strzygi czy leśne duchy aby przeżywać przygody, jakich ni oko nie widziało, ni nie słyszało ucho. Pełna werwy, kolorowa - uwielbiała bowiem szykowne stroje - skrywała jednak tajemnicę sama do końca nie będąc świadomą jej istnienia. Pod pewnością, krasą i swobodą tkwił lęk wywodzący swój początek z czasów tak dawnych i nie wspominanych, że nikt już o nich nie pamietał - to było wkrótce po jej narodzinach, kiedy matka nagle zaniemógłszy pozostała złożona chorobą we dworze, ją zaś odesłano do ich domku, gdzie przychodziła bawić ją, a przede wszystkim zapewnić, aby przeżyła szykując strawę stara kobieta z wioski. Ojciec, co żył wtedy jeszcze trwał u boku złożonej niemocą matki, ona zaś - dziecię nawet nie roczne - była skazana na siebie samą przez większość długich dni i nocy. To wtedy pewnie przywykła witać ludzi z obawą, że odejdą pozostawiając ją ponownie samej sobie.
Wyrósłszy na piekną i wesołą pannę nie mogła trapić się brakiem grona przyjaciół, szczególnie że rozliczne talenty zjednywały jej życzliwość i budziły podziw. Nigdy tez nie zdarzało się, aby ci, których poznała, znikali tak, aby nie danym jej było spotkać jej ponownie. Jednak gdy przychodziły chwile decydujące, nie potrafiła dokonać wyboru, który powodowałby utratę rzeczy jednej na korzyść innej. Sądziła, że zawsze musi się starać, aby nie zgubić, nie stracić. Dlatego choć wieszczono jej przyszłość w dalekim kraju nad ciepłym morzem, gdzie wielu było artystów i jej talenty znalazłyby uznanie wśród grona mistrzów, pozostawała przy królewiczu wraz z trupą aktorską, nieopodal dworu, na którym się wychowała. Choć może przyczyna była inna, może była nią lojalność wobec członków zespołu, trzymanego przy dworze, jak mówiono, właśnie ze względu na nią.
Od dawna podziwiając zdolności Theosiusa cieszyła się mogąc go spotykać zafascynowana mistrzostwem, jakiego nie widywała w tej zapomnianej krainie nie patrząc na nic więcej aby nie utracić niczego z czasu, w którym dane było im przebywać razem, podczas tej podróży. Teraz jednak, sama nie wiedząc, dlaczego zwróciła swe spojrzenie na chłopca, który nieśmiało mówił:
- Pani, twój śpiew fascynuje mnie odkąd pamietam, odkąd ujrzałem cię poraz pierwszy wśród krużganków pałacowych w pierwszym moim dniu, odkąd zostałem wysłany na służbę do księcia!


Komentarze
Pokaż komentarze