Chciałabym być dobrze zrozumiana. Ja nie odczuwam nienawiści czy nawet głebokiej niechęci wobec przedstawicieli obecnych władz jako Osób. Nie mogę powiedzieć, abym życzyła im źle; wręcz przeciwnie, oby nie opuszczało ich zdrowie i dobry nastrój.
Pomimo tego pomyślałam sobie właśnie, że zapewne zechcą wystosować odezwy do Narodu z okazji świątecznej nawołując, jak to mają w zwyczaju, do pojednania i zaznaczając mimochodem, że są tacy, którym to pojednanie przyjdzie zaprezentować trudno, ale oni wyciagają dłonie gotowe do poklepywania, uścisków itp.
Otoż ja się z nimi jednać nie zamierzam. Bo ja w konflikt z nimi nie wchodziłam, a uwazam, że do gestów dobrej woli mieli zbyt wiele niewykorzystanych okazji, aby domagać się uznania dla ich otwartości i gotowości do przebaczania teraz, uciekając się do rodzaju presji z okazji Świąt.
Nie mam na to ich "jednanie się" ochoty tym bardziej dlatego, że - nie widzę nawet przesłanek, aby przypuścić, iż niesłusznie - przewiduję intencje tej ich gotowości: dłonie wystawione do zgody nie są skierowane do mnie. One mają tylko zostać dostrzeżone przez ich zwolenników i o to właśnie im chodzi, aby zawisły w próżni. Aby mogli dowodzić, że to nie oni są tymi, którzy zgody nie chcą.
Odegrają scenę sięgając do przedszkolnych skojarzeń bliskich widać w ich ocenie własnym zwolennikom, choć moze też zechcą rzeczywiście życzyć im wszystkiego najlepszego.
Ale tylko im, bo gdyby życzyli wszystkim, postaraliby się zrobić choć cokolwiek, aby wyjść naprzeciw potrzebom również reszty obywateli, całkiem licznej ich grupy.
Jednak wolą skupiać się na elektoracie własnym nie dając najmniejszych przesłanek by nazywać ich władzami wszystkich Polaków. A skoro tak, ja również nie mogę czuć się związana z nimi w żaden sposób.
A moze mnie zaskoczą?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)