weronka weronka
164
BLOG

W temacie łagodności pozostając

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 3

Z historii autentycznych związanych z Wigilią przytaczam, jesli już, dwie, bo wyróżniają się szczególnie na tle moich pozostałych wspomnień Święta Bożego Narodzenia. Jedna to mrożący krew w żyłach thriller z grupą karpi i mną w rolach głównych, milczącą obecnością Ojca za zamkniętymi drzwiami i początkowo dynamiczną, donośną, a nastepnie rownież milczącą Mamy - drzwi, za którymi znikła nie były tymi, za ktorymi skrył się Ojciec. Miejsce akcji: kuchnia, ściślej zlew dwukomorowy. Wszędzie liczne ślady zbrodni, ranni, ale nie dobici. Narzędzie: tasak. Podobno karpie sie ogłusza, nie wiem. Przestały ruszać się dopiero po dekapitacjach, były to ostatnie Świeta, podczas ktorych pojawiły się za życia w domu moich rodziców. Ja również dla pewności już znacznie wcześniej nabywam je w formie płatów, ale zapobiegliwość jest zbędna, nikt nie odważyłby się  narazić ponownie siebie i innych na traumę, choć minęło wiele lat. Ciekawi mnie mimochodem, czy rodzice wyrzucali sobie kiedykolwiek narażenie na stres dziecka, ktorym wówczas byłam. Bo przecież mogli (naprawdę mogli?) te ryby po prostu wyrzucić albo ... nie wiadomo, co zrobić z ranioną, ale jeszcze żywą ofiarą. 

Historia druga jest o mnie i kolędach góralskich emitowanych przez TVP; przy dźwiękach smyczków sporządziłam sobie karpia zapiekanego w dwóch rodzajach: z zielonym groszkiem i z grzybami. Potrawa wyszła doskonała, sądziłam, że naprawdę uważali tak rownież rodzice, kiedy już wrócili z wcześniej umówionej Wigilii, na ktorą ja nie poszłam z powodu grypy i zostali zmuszeni do ich skosztowania. Od tego wieczora nie rozumiem ludzi narzekających na samotność podczas Wieczerzy, jak również licznych filmów poruszających ten temat. Bo było naprawdę miło, refleksyjnie, choinka świeciła, czas leciał błyskawicznie, jak to przy gorączce, ja, jak już napisane, te smażone, a raczej pieczone w piekarniku, w folii aluminiowej karpie. Kilka sztuk, aby starczyło dla tych, co wrócą. Ta opowieść jest późniejsza od morderstw, choć wtedy nadal byłam jeszcze dzieckiem; karp występował w postaci cząstek, nie mam pojęcia, co dodałam poza wymienionymi składnikami, a szkoda, powtórzyłabym tę potrawę, ale obawiam się, że nie wyjdzie aż tak smaczna, jak tamta.

Ale byliśmy też w Zakopanem, spędzaliśmy Wigilię z prawdziwymi góralami, szliśmy czy jechaliśmy na saniach na Pasterkę. Były Jasełka, jedna z postaci odgrywała Jana Pawła II. To też były nietypowe Święta. W tym roku również na nietypowe się zanosi, z innych powodów.

 

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka