weronka weronka
1685
BLOG

Loża Prasowa

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 14

Motta:

1/ Tomasz Skwieciński, "RZ": - A Donald Tusk jest rosyjskim agentem!

Jacek Czarnecki, "Radio Zet":  - Nie, Tusk niemieckim!

Ewa Milewicz, "GW": - Rosyjskim Komorowski!

Pewnie wiedzą, co mówią.

2/ Tomasz Wołek, publicysta: - Wszyscy wiemy, jak nazywa się osoba, która jest za to odpowiedzialna: Jarosław Kaczyński! 

Tomasz Skwieciński, "RZ": - Ale pytanie było o polską prezydencję w EU!

 

Z Nowym Rokiem obejrzałam program publicystyczny i mam moc wrażeń. Jacek Czarnecki okazał się reformowalny, jak to człowiek młody: poinformowany, że Dubieniecki zamierza wystapić z zarzutem zamachu nie w ramach autokampanii nekrofilii, ale po to, aby  wymusić na stronie rosyjskiej wydanie dowodów wciąż bezskutecznie oczekiwanych przez stronę polską, odstapił nieco od potepieńczego tonu wobec owego Dubienieckiego - mowa była o konfliktorodnych efektach wypowedzi Komorowskiego pouczającej opozycję, aby odstapiła od poruszania tematu tragedii smoleńskiej, a usprawiedliwieniem dla prezydenta miałoby być właśnie jego wzburzenie decyzją Dubienieckiego o złożeniu prokuraturze propozycji zbadania koncepcji zamachu.

Nie okazał się takim - przypuszczam, że jest to dla niego źródłem dumy - niezależny redaktor Wołek. Mężczyzna ów rozwinął, jak to bywa z opowieściami autorów z Bliskiego Wschodu, barwny obraz Dubienieckiego znęcającego się nad Martą Kaczyńską każąc jej, nieświadomej i osobiście niewinnej rozpowiadać o jakichś, jak to ujął, stalinowcach bodaj, że w parlamecie Europejskim i generalnie planując szeroko zakrojoną karierę polityczną, co w jego przypadku zdaniem red. Wołka byłoby - jest wręcz! - karygodne samo w sobie. Redaktor roztoczył wizję tragedii sieroty wystawionej na knowania wspomnianego Dubienieckiego z takim rozmachem i determinacją, że należy oczekiwać, iż Marta Kaczyńska po tym programie zwróci się do red. Wołka o opiekę i ochronę, a moze nawet nazwie go wujem i, co ucieszyłoby redaktora nawet jeszcze bardziej, zerwie wszelkie kontakty z Jarosławem Kaczyńskim.

Natomiast odnośnie winy pilotów zgodni byli wszyscy zgromadzeni w studio. Przekonanie wzmacniały autorytety w postaci dwóch spośród znanych wszystkim od miesięcy, emerytowanych średnio przed dekadą pracowników lotnictwa wojskowegoi cywilnego. Tym razem to Ewie Milewicz - może gentelmeńsko - pozwolono na wygłoszenie wspomnienia lotu gruzińskiego dotyczącego prawie nacisku wówczas.

Ewa Milewicz, usłyszawszy o nowatorstwie PiS przejawiającym się w podejmowaniu tematyki gospodarczej podczas zbliżającej się kampanii parlamentarnej zaprotestowała. Przeciwko tezie, że w polskich kampaniach wyborczych brak było dotąd tematów gospodarczych. Nastepnie ciekawie uzasadniała, dlaczego cieszy ją brak realizacji postulatów wyborczych i nawet nie chciałaby, aby obietnice wygłaszane przez polityków były realizowane wśród przykładów (podatek liniowy, trzy miliony mieszkań) dochodząc do niezapomnianych i stabilnych rządów Leszka Millera, który wspominał w kampanii z lat 90. o dzieciach szukających żywności na śmietnikach aby potem, już rządząc, jak zrozumiałam o dzieciach owych zapomnieć.

Skwieciński nie zgodził się tu do końca twierdząc, że jednak w jakimś kształcie, prędzej, czy wolniej, ale jakieś tam obietnice powinny planowo realizacji doczekiwać, ale temat kontynuacji nie doczekał z braku czasu, a może chęci zgromadzonych w studio do jałowych retrospekcji, w przeciwieństwie do walorów przewidywań dramatu partii rządzącej w ogniu opozycyjnego rażenia juz niebawem, to jest w trakcie kampanii. Prym i tutaj dzierżył red. Wołek wyprzedzając zbyt refleksyjną red Milewicz - starczy przytoczyć precyzyjniej tylko jedną z zastosowanych fraz: "będą walić w Platformę jak w bęben!" aby dać poznać klimat jego oracji. Redaktor doprecyzował, że to nie SLD miał na myśli tłumacząc, że "pijarowcy" opuścili PiS, więc za kampanię będzie wyznaczony odpowiedzialnym Jacek Kurski i ... wiadomo. Czarnecki - poraz kolejny prezentując swoistą chwiejność - napomknął o walorze prezydencji dla rządzących w postaci argumentu o wrażeniu stabilności, Skwieciński zacytował Iwińskiego wspominającego o autokracji Platformy, nawet Ewa Milewicz zdecydowała się na napomknięcie o smutnych konsekwencjach rozpadu rządu podczas prezydecji w Czechach; większość zgodziła się, że Polaków interesuje opinia 'na zewnątrz" i poddadzą się naciskowi PO, aby zaglosować na nich dla spokoju, "pracy i spokoju, spokoju i oracy", jak sformulował rzecz Skwieciński.

Osamotniony red, Wołek nie poczuł się jednak żle, bo miał swoją wizję i co więcej, było mu dane podzielić się nią z być moze milionami rodaków. Był też w zasadzie wygrany, bo na zarzut, że na wszystko odpowiada "złym Kaczyńskim" odparł, że przecież wszyscy wiedzą, że Tusk agentem nie jest, natomiast tez wszyscy wiedzą, że Jarosław Kaczyński jest zły i tu nikt nie zaprotestował; pomijam Ewę Milewicz czy nie w nieskończonych przeciez granicach chwiejnego Czarneckiego, ale i Skwiecińskiemu na takie dictum uszła cała para. Może zresztą nie uszła, ale pani redaktor prowadząca musiała już zdążać ku kolejnym tematom mobilizując kolegów dziennikarzy, aby w skąpym czasie antenowym dać jak najwięcej mozliwości uzyskania rozeznania odnośnie wydarzeń politycznych mijającego tygodnia widzom stacji, dla których to przecież cały zespół "Loży" trudzi się nagrywając ten program.

 

 

 

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka