weronka weronka
427
BLOG

Refleksje na temat (...Pyjasa?)

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 7

Od razu, na wstepie zastrzegam, że nie wiem o zmianie domniemań co do przyczyny śmierci Pyjasa z mediów, bo nie przeczytałam samodzielnie sygnowanego np. PAP - em artykułu na ten temat ani nie obejrzałam materiału informacyjnego jemu poświęconego w TVN czy TVP. Natomiast zaglądając dziś do s24 to tu, to tam zauważyłam wzmianki, jakoby IPN stwierdził, ze Pyjas nie zginął na skutek morderstwa.

Początkowo, jesli dobrze zauważyłam, przeważały doniesienia, że był nietrzeźwy i spadł ze schodów, równolegle ze stwierdzeniami, że rodzina upierała się przy zabójstwie. Przy kolejnym "zerknięciu" pojawiły się "interpretacje".

Nie przeprowadzę analizy już dziś, bo trochę zmęczona jestem, ograniczę się do wypisania najczęściej przewijających się refleksji. Otóż są to:

- prawica "przegrała", bo "jej zabity" nie został zabity - sam sobie zginął;

i równolegle

- prawica chciała wszystkich oszukać, że Pyjas został zabity, ale jej nie wyszło.

Jak ja "uwielbiam" ten proces myślowy! Gdybym nie wiedziała, że to niemozliwe, gdybym nie poznała wielu już ludzi w swoim relatywnie krótkim życiu, pomyślałabym, że to jakiś jeden unikalny umysł "kombinuje" takie własnie przemyślenia, po czym umieszcza je w internecie. Albo i "inteligencja" sztuczna czyli cyborg, a byłoby to bardziej wiarygodne wytłumaczenie skoro trudno uwierzyć, aby takie bzdury ktoś żywy mógł proponować na poważnie. 

Czasem napotyka się w przeróżnych środkach przekazu odcinki nieustannie toczącej sie debaty na temat jej uczestników - uzurpatorów bez mandatu w postaci legitymacji prasowych za inspirację do krytyk biorąc takich właśnie "cudotwórców" intelektualnych, których cudowność polega na umiejętności niezawodnego wyprodukowania zaskoczenia, choć nie do końca jest to prawdą skoro po kilku zaledwie razach podświadomie spodziewam sie głupawych uwag.

I nie jest już ważne, że ten człowiek naprawdę zginął; również i to, że nikt nikomu nie powiedział, iż Pyjasa nie zatrzymali. Nie wiadomo niczego, również tego, czy gdyby nawet zginął upadłszy ze schodów, to przyczyną byłoby spozycie alkoholowe.

Tymczasem jak jeden mąz, pośpiesznie, ze źle krytą satysfakcją wypełzają spod przeróżnych głazów nieśmiertelni uczestnicy wiecznego konfliktu "komuchy : solidaruchy" oraz przeróżni sekundanci zranieni do żywego podejrzeniem, że ktoś ich oszukał, bo nawet zanotowali w sobie rodzaj współczucia, tymczasem okazalo się to niesłuszne; bo świat cały jest niedobry i zawsze oszukuje, a szczególnie solidaruchy, w tym tu: Wildstein, nie Maleszka, bo Maleszka oszukuje i jest z tego zadowolony, a "Wildstein udaje dobrego"....

Ciąg dalszy tej legendy to: bo księża są niedobrzy, bo oni powinni być idealni, ponieważ mówią o dobru. Natomiast tacy, którzy nie są księżmi, mogą robić, co chcą.

To fascynujące: żądanie, aby nie mówić o dobru nie będąc ideałem; największy zarzut w stosunku do rozpaczającego w żałobie, to ten, że pozwala sobie na ową żałobę, choć nie jest ideałem we wszystkim co robił w ciagu całego życia.

I stawianie jako wzoru "ideału" w postaci tych, którzy wprawdzie są beznadziejni i nie ukrywają, że nie obchodzi ich los współmieszkańców, ale też nigdy nie twierdzili, że czują cokolwiek.

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka