Po co ono komu? Prezydenci mają je konstytucyjnie, każdy z nich. Niektóre wnioski składają sądy, inne prokurator, pozostałym nadaje bieg sam aktualny prezydent. Gdyby prześledzić wszystkie przypadki skorzystania z tego prawa ... Lech Kaczyński ułaskawił winnych linczu na C. Każdy chyba pamięta dzieje C. i historię linczu. Komorowski ułaskawił m.in Brylińskiego z "Długu". Jak obliczono, Wałęsa pozytywnie odpowiadał na prośby o prawo łaski w 90%, Kwaśniewski w 67%, Kaczyński w 18%, a Komorowski w 38%.
Gdyby prezydenckie prawo łaski miało byc okazywane tylko w przypadkach, kiedy oskarżony był jednoznacznie niewinny, oznaczałoby to tragiczną kondycję sądownictwa w Polsce. Bo każda ze spraw, w których wnioskowanoby o okazanie łaski i wniosek zostałby zaopiniowany pozytywnie, byłaby błędem nieskorygowanym często wręcz na etapie Sądu Najwyższego.
Natomiast te ze spraw, w których wniosek zostałby rozpatrzony negatywnie, nie mogłyby byc rozpatrywane ponownie, a kara skracana za nawet najlepsze sprawowanie. W taki sposób Prezydent musiałby pełnić rolę najwyższego arbitra, więc szefa ich obu: Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Oraz Kodeks karny straciłby swoje znaczenie, skoro w niektórych sytuacja miałby się nie liczyć.
Tylko, że on nie uniewinnia. Ułaskawia.
Każdy człowiek jest inny, dlatego Kwaśniewski podczas swojej drugioej kadencji ułaskawił Vogla i Sobotkę, a Kaczyński jakiegoś S., który nie zbiegł z kraju, odbył zasądzona karę, a pieniądze zwrócił; teraz nadal prowadzi działalność gospodarczą.
Literatura dotycząca ułaskawień jest fascynująca. Tak Wałęsa, jak Kwasniewski uniewinniali ponad 3000 osób na pierwszą kadencję. Za drugiej kadencji Kwaśniewski uniewinnił już "tylko" nieco ponad 900 osób.
Podczas pierwszej kadencji Kwaśniewskiego Prokuratorem Generalnym, który opiniował sprawy Kwaśniewskiemu był właśnie Lech Kaczyński. Kwaśniewski jednak nie zawsze korzystał z jego sugestii. Sam Minister Sprawiedliwości "w odpowiedzi na interpelację Jankowskiego podaje wiele ciekawych, nieznanych danych.
Wśród 3680 wniosków o ułaskawienie, które w latach 1996 - 2000 trafiły do prezydenta, 302 były tzw. sprawami na żądanie (czyli to prezydent polecił wszcząć postępowania ułaskawiające), osiem spraw zainicjował z urzędu prokurator generalny, a 3370 bieg nadały sądy.
Okazuje się, że wniosków o uniewinnienie zabójców trafiło do prezydenta 66, z czego dziewięć na jego życzenie. Prokurator generalny proponował uwzględnić 26 wniosków, a 40 odrzucić. Kwaśniewski uniewinnił 26 skazanych, odmówił uniewinnienia 35. Dwie sprawy zostały załatwione w inny sposób, a trzy były - w chwili gdy Kaczyński pisał swoją odpowiedź na interpelację, czyli pod koniec grudnia 2000 r. - nierozpoznane. Wniosków o uniewinnienie sprawców wypadków samochodowych po alkoholu trafiło do prezydenta 349 - z czego 44 wszczęte na jego prośbę. Prokurator generalny pozytywnie zaopiniował 167 wniosków. Prezydent postanowił uniewinnić 223 osoby. 38 wniosków dotyczyło sprawców gwałtów. Prokurator generalny zaopiniował pozytywnie 13 wniosków; prezydent skorzystał z prawa łaski wobec 12 osób.
Kwaśniewski uniewinnił także m.in. 15 osób winnych łapownictwa; prokurator generalny proponował uniewinnić 13. Wszystkich wniosków było 24, z czego pięć zażądanych przez prezydenta".
Powyższe dane pochodzą od samego Lecha Kaczyńskiego - z jego odpowiedzi na interpelację sprzed dziesięciu lat. W jej kontekście dylemat z Adamem S. brzmi szczególnie nonsensownie.
Sam Lech Kaczyński podczas swojej kadencji, nieco tylko skróconej tragedią smoleńską, ułaskawił nieco ponad 200 osób...
W tym, zdaje się, trzy osoby skazane za morderstwo - winnych linczu na C. Adam S. został skazany za wyłudzenie 120tys zł. z PFRON. Adam S. oddał te 120 tys. zł. PFRON i uiścił zasądzona przez sąd grzywnę w wysokości 30tys. zł. "Adam S. przyznał się do zarzucanych mu czynów i zaproponował dla siebie wymiar kary. Wobec braku sprzeciwu pozostałych stron sąd ogłosił wyrok - 1 rok i 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. (...) Adam S. dalej prowadził biznes. Jednak "w papierach" wciąż miał kłopotliwy zapis, z którego wynikało, że jest osobą karaną." Do Prezydenta zwrócił się o ni mniej, ni więcej, tylko i wyłącznie o "prawo łaski" w związku z tym zapisem...
http://archiwum.rp.pl/artykul/323635_Spor_o_prawo_laski.html
http://tvp.info/informacje/polska/komorowski-mniej-laskawy-niz-kwasniewski/3590904





Komentarze
Pokaż komentarze (25)