Małysz kiedys zwierzył się mediom, ze słucha Radia Maryja. Bardzo lubi tę stację, czerpie z niej wiedzę choc sam będąc innego spośród chrześcijańskich wyznań, niż to promowane przez RM, omija większość modlitw.
Może dlatego można było założyć, że z entuzjazmem podejdzie do obchodów miesięcznic tragedii smoleńskiej ... choć niby z drugiej strony dlaczego? Szeregowy obywatel Małysz, bo takim właśnie obywatelem jest wobec ośrodków władzy, omija standardy. Być moze nawet zalicza się do niegłosujących jako "nietypówka" będąca, co samo w sobie jest ewenementem, wiekszością polskiej populacji.
Czy metody marketingu są nietrafione? Wieczne narzekania na moim zdaniem jednak anegdotyczną przypadkowość społeczeństwa wyborców dowodzą, że albo partykularnych umiejętności nie wystarcza, albo różnorodność akurat naszej populacji przewyższa standard, o jakim uczą na studiach z public relations.
Bo Małysz, nie pouczony być moze, aby zachowywać dla siebie luźne przemyślenia, ale moze przeciwnie, wyuczony na przeróżnych Sagach, jakich miał trochę w karierze łącznie z popielniczkami, z których tantiem skoro nie dostawał, to wystapił o zaprzestanie ich produkcji (historia sprzed circa dwóch lat) po wypowiedzeniu tego, co powiedział - czyli krytycznie o formach upamiętniania Prezydenta Kaczyńskiego - zadeklarował, ze nikogo nie chciał urazić i chetnie spotka sie z Jarosławem Kaczyńskim. Wprawdzie zastrzegł, że "żyjemy w wolnym kraju", co zabrzmiało krotochwilnie. Nie w kontekście wolności, ale słownictwa typowego nie dla Mistrza, a dla naszych narodowych "Bibliotekarzów" - ust? władzy.
Przekaz, pamiętając o gloryfikacji RM, w stereotypowym odbiorze niespójny, aczkolwiek podparty obronami, jakoby przecież Małysz wypowiedział wiadome (najnowsze) słowa po zaprzestaniu bycia sportowcem. FASCYNUJĄCE! W niedzielę bodaj odebrał ostatni medal i obwieścił zakończenie kariery sportowej, a juz w poniedziałek zwierzył się prasie korzystając z faktu, że nie jest sportowcem aby ani chwili nie tracić wstepując na ścieżkę kariery kolejnej?! Żartobliwie się robi, i to nie dlatego, aby zdecydował się uczynić głównym nurtem w swoim życiu celebrowanie popkultury - tu w formie poparcia dla wiodącej partii politycznej - stanowiące dotychczas wątek poboczny.
Żartobliwie dlatego, że - proszę o wybaczenie kolokwializmu - dla Małysza poparcie dla PO jest jak udział w reklamie Sagi, w której również wypowiadał wyuczone zwroty. "Strasznie ceniłem prezydenta Kaczyńskiego" to przecież jego własne słowa, jakie wypowiedział, kiedy zapytano go, po co do jasnej cholery wypowiada się na temat form żaloby po tragicznie zmarłym - i NIEODŻAŁOWANYM - Prezydencie RP.
Całkowicie szczere podziekowania za lata rozsławiania Polski na arenie międzynarodowej - należą się. Ale każda kariera sportowa ma swój kres, a w czym ja byłabym lepsza od pana, panie Małysz, gdyby ktoś zadał sobie trud zapytania mnie o wciąz płomienne emocje prorządowe? Tyle, że dziennikarze nie dają mi okazji do aplauzów dla Władzy.





Komentarze
Pokaż komentarze (13)