weronka weronka
201
BLOG

Dorian na strychu

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 0

- Nie oglądajmy tego, znów się będę martwił.

Rok 2030. Polska wespół z drugimi krajami nadbałtyckimi po wyprzedaży ostatnich działających fabryk i zaprzestaniu produkcji została oddana w ramach Unii Europejskiej pod pieczę WNP w porozumieniu z NATO...

Tragedia smoleńska dała pozytywny rezultat: żadne inne wydarzenie nie ukazałoby tak wyraźnie różnic pomiędzy ludźmi zamieszkującymi Priwislanski Kraj albo, trzymając się tradycyjnej nazwy, Polskę. Owszem, ten kraj doświadczył głębokiego podziału.

Ale ten podział wydarzył się raczej dawno, już ponad dwadzieścia lat temu; jak to możliwe, że nie było wiadomo, iż istnieje? Aż trudno uwierzyć. Całe postrzeganie najnowszej historii ulega zmianie i to  nie tylko tej w stoczniach czy zajezdniach, ale najbliższej, w szkole, wśród znajomych. Wtedy można było odnieśc wrazenie, że wszyscy byli za Solidarnością, byli dzielni i wesoło dowcipkujący z "głupich" błekitnych, Ruskich itp. Ale byli tacy dopiero wtedy, kiedy już "było wolno". Jakoś żadna z obecnie krytykujących czy zartujących z tragedii smoleńskiej albo wbrew raportowi MAKu obstających przy tezie, ze "Kaczyński zabił, bo kazał lądować" znanych mi osób nie była osobiście represjonowana przez system socjalistyczny. Ich to NIC nie kosztowało, zastanawiam się, dlaczego. Wtedy wiedli w większości dosc dostatnie zycie, aczkolwiek zdarzało się, że w szczelnym zaciszu domowym - i tylko tam - odważnie rozpowiadali o Piłsudskim czy Armii Krajowej.

Mam uraz do takiej postawy - demiurga na miarę możliwości, jak ten pan z Seksmisji, który zaczytywał się w literaturze, ale oficjalnie przewodził komunie damskiej albo inny pan z Nowego Wspaniałego Świata, również miłośnik literatury niszczonej skutecznie szeregowym obywatelom. Wielu takich panów przewinęło sie przez fantastykę naukową, nośnik opisanego archetypu pojawia się również m.in. u Lema.

Dziwiło mnie za to (i zachwycało, teraz myślę, że niesłusznie) to, że nagle w kraju, w którym w 1976 zwyciężyła w ponad 60% PZPR obok kilkunastoprocentowych ZSL i PD nagle znalazło się kilkadziesiat milionów członków Solidarności. A jeszcze bardziej, że ci członkowie nagle rozpłynęli się w powietrzu, kiedy ogłoszono stan wojenny.

Moja mama była członkiem Solidarności, ale nieznaczącym i bała się poszukiwać konfliktu z socjalistycznymi władzami. Nikt jej zatem nie ścigał, ale do PZPR nie wstapiła nigdy. Byli tacy, co wstapili, ale potem wystąpiwszy potrafili przyznać się, że wcześniej postapili niesłusznie. Niemniej ona o swojej walce "narodowowyzwoleńczej" nie opowiadała z emfazą nigdy, za to nie zdarzyło jej się dołączyć do odruchowych krytyków czy kiedyś Olszewskiego, czy teraz, niedawno PiS-u za przewartościowania wsród "bohaterów" czy niezgodę na "tolerancję" w ramach kreski Mazowieckiego.

Nie moge napisać, że przepadam za apologetami Czerwonoarmistów, którzy przecież wyzwolili Polskę, ale jakoś postawa emerytowanych wielbicieli uprzedniego systemu jest dla mnie przejrzysta: oni nienawidzili Kaczyńskich, w tym Prezydenta Kaczyńskiego i nienawidząc ich nadal za podważanie wartości ich własnych wspomnień, poglądów z całego życia będą gotowi walczyć do upadłego z ich personalnym, jak sądzą, wrogiem. Przejrzystości tej nie uważam za zaletę, choć niechetnie, przyznaję, że bliżej mi do "horągiewek", którzy "tymi ręcami i tą piersią" wyzwalali jak Lech "obalyłem" Wałęsa.

Bo ci raczej nikogo nie zabili, czego nie można powiedzieć o C., nie oblewali fekaliami tablicy przed Pałacem jak emeryt z gminy posła Palikota - Bilgoraja. Również o samych współczesnych odpowiednikach "Czerwonoarmistów" trudno powiedzieć cokolwiek dobrego w kontekście "organizacji" przelotu delegacji prezydenckiej od wkręcanych po fakcie żarówek począwszy.

Są jednak żenujący w swoich postawach - ci najgłośniej dziś krzyczący pseudobohaterowie - i przykro mi, że tak ich oceniam, ale na inną ocenę nie zasługują ludzie, którzy nie chcą zaakceptować skali dramatu związanego ze śmiercią tych 96 pod Katyniem. Bo nawet teraz może być kosztowne zbytnie skupianie się na politycznych konfliktach, zwierzchnik chce apolitycznych pracowników aby nie narazić się władzom, ale dowcipkować z Kaczyńskiego nie tylko "wolno", ale wręcz należy.

Kiedyś, w finalnej fazie socjalizmu wolno było niezbyt lubić prorosyjskich komunistów. Zapewne nie każdy z tego prawa po równi korzystał. Ale skoro wolno było nie lubić za niszczenie racji stanu, zabór niepodlegości i tym podobne, niech nie dziwi niechęć, jaką odczuwam kiedy dotychczasowy przyjaciel peroruje o katastrofie krytykując pasażerów lotu albo ucina temat jako niezbyt istotny.

Jeśli prośba o milczenie w sprawie tej tragedii wynika z wielkiego smutku, zrozumieć ją można. Ale zamilknąć nie wolno.

 

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka