Niektórzy tutaj, nie będe wymieniać personaliów, obawiali się, że Raport o stanie Rzeczypospolitej autorstwa PiS umknie uwadze szerszej publiczności, jako, że jego omówienie Jarosław Kaczyński przeprowadził na falach Ipli pod egidą Salonu 24. Oczywiście można - jeśli ktoś bardzo chciałby; ja piszę dla porządku - przywieść wspomnienie ekranizacji paktu PiS-LPR-So. Mnie ekranizacja obecna odpowiadała znacznie bardziej (nawet nie tylko dlatego, że główny właściciel medium wszedł w drobną sprzeczkę z przedstawicielem autorów raportu czy odwrotnie nie pozostawiając wątpliowści co do braku jakiegokolwiek zażyłości pomiędzy nimi) i nie przeszkadzała pewna niszowość publikacji telewizyjnej. Było spokojnie i ... cóż - myslałam - jesli rzeczywiście nie wszyscy dowiedzą się o sporządzeniu Raportu? Stanowi ostatecznie własność intelektualną, z którą autorzy mają prawo zrobić, co zechcą, a poza tym i tak na wieść o prezentacji część komentatorów zajęłaby się wyłącznie wyszukiwaniem czegokolwiek, co możnaby skrytykować. Merytoryczna strona liczy się przecież nie za bardzo, bo mało jest medialna.
Bali się marginalizacji czytelnicy, bali politycy krytykujący formę publikacji, ale już po kilu dniach niezbędnych widać do zapoznania się z tekstem raportu znaleźli w sobie dość samozaparcia, aby odnosić się do tez w nim zawartych mimo, że publikacja miała miejsce gdzieś hen, daleko, za lasami i górami, a moze nawet w Papui Nowej Gwinei.
Papuasi dowiedzieli się ze zdumieniem wychylając nieśmiałe oblicza ze swych wiosek, że oto są przedstawicielami skinów!
Trochę to trwało, pomyślmy, ile dokładnie. Zdaje się, ze dłużej nawet, niż wyprawa na poszukiwanie kwitka z "obiatem" po słynnym wpisie do księgi w ambasadzie, ale temu dziwić się trudno: tekst raportu jest znacznie dłuższy i poszukiwania jakiegoś "smacznego" kąska, ktory nadałby się do obróbki medialnej musiało potrwać. Pan Sadurski obecny wśród Papuasów podczas omawiania Raportu typował wprawdzie patriotyzm, ale zbyt ogólnikowo i dlatego temat nie chwycił. Ale specjaliści przyjrzeli się wnikliwiej korzystając z podpowiedzi i oto udało się!
Politycy i celebryci od lewa do centrum komentują i wymieniają odczucia, bo i Graś, i Meller i nawet Pan europoseł Siwiec uznali za stosowne wyrazić, co poczuli na widok sugestii o narodowosci śląskiej kamuflującej niemiecką. A ja cieszę się, bo jednak nawet w najciemniejszej jaskini albo najdalszym Jukatanie gdyby konferencję zrobić, dziennikarze i politycy wytropią, znajdą drogę.
Ale moze przeciwnie, z nieznanych powodów - może to była kokieteria zresztą - utrzymywali, że Raport zostanie nierozpropagowany i ubolewali nad stratą, jaką poniesie PiS z tego powodu. Napisałam o kokieterii, bo przecież to oni własnie - ci ubolewający nad ewentualną stratą - tak byli ciekawi oceny stanu państwa przez PiS, że Raport znaleźli. I dzięki nim upowszechniona została nie tylko jego treść - to akurat w mniejszym stopniu - ale również spopularyzowane miejsce, w którym zaistniał czyli Salon24.





Komentarze
Pokaż komentarze (21)