Pod niektórymi względami jest cieżko, ale ni więcej, ni mniej, tylko tak, jak zazwyczaj. Jest i pewnie będzie, bo więcej ubywa, niż przybywa, bardziej też doskwiera żal po stracie, niż zajmie radość z nowej jakości, która trafi się lub nie. Ale nie można zapominać i o tym, że dobro jednak zjawia się niezapowiedziane w formie, jaką samo wybrało: niezależne od planisty/ kreatora nawyklego z czasem do oddawania kolejnych przyczułków.
Co upewnia nas, że nie wszystko jest własną kreacją i mylili sie filozofowie, którzy upierali się przy koncepcji emanacji swoich wyobrażeń. Dlatego jest nadzieja dla własnego kraju, a zwycięski marsz socjalizmu II w "intencjonalnym" obliczu rozrzewnionego Stalina żywym we wspomnieniach niekoniecznie doprowadzi do ukonstytuowania się unii narodów świata; entropia upomni się o swoje prawa jeśli nawet wszystko inne zawiedzie.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)